Evochichonku, nie musisz wybłagiwać, przecież już obiecałam.
Do nikogo nie pogalopował w tym roku...
Najpierw budowlańcy podeptali (tymi kopytkami, pamiętasz; te, co były przeznaczone dla Was (tj. dla Ciebie, Grabi i Madżenki), a potem te opuchlaki odkryłam, to siem obawiałam, że Wam go "sprzedam"
Ale dokonałam inwentaryzacji roślinnej i mam dla Was piękniutkie kępki kopytnika - z Rozlewiska do Was pojedzie, via Warszawa.
Joanko, Tess, Agatko, jak wsadzacie do ziemi agapanty to w jakimś ograniczniku i ciasno tak samo w donicach, one to lubią i kwitną Joanko nie obcinaj im liści, same zżółkną i odpadną, Agatko jak nie było przymrozku to im nic nie będzie, ziemia jeszcze ciepła, ja swoje w donicach poprzenosiłam do piwnicy raz w miesiącu lekko pokropię i do wiosny niech czekają
Tess ja też nie lubię wysyłki ale z dawaniem problemu nie mam. Szczególnie jak mam czegoś nadmiar. Więc jakby ci coś wpadło w oko to pisz
Kopytnik mi się spodobał
Tess, a ścięłaś liście agapantom. Mam je pierwszy rok i nie wiem jak z nimi postępować, schowałam go garażu i ograniczyłam podlewanie.
Aniu, specjalistko od kwiatuchów, podpowiesz mi coś?
No przecież agapantami się zachwyca, nawet kupiłam w tym roku, ale tylko jeden miał jeden kwiatek...
Mam nadzieję, że w przyszłym roku lepiej mi pójdzie