Ewo, pasek jest jeszcze węższy niż myślałam, bo trzydziestocentymetrowy. Teraz jednak skłaniam się bardziej ku temu, żeby tam nic nie sadzić. Efekt upchanej zieleni mnie odstraszył. Bo faktycznie, mogę uzyskać efekt wciśnięcia tam roślin, a wolałabym patrzeć na swobodny ich wzrost. Zamiast wciskać na siłę może warto zaplanować lepiej rabatę, z którą ten pasek się łączy.
Dołek przy ścianie do siwego paska jest wypchany dobrociami
Na rabatce rosną dwa jałowce, co z nimi począć? I wiąz JH.
W weekend mieliśmy cudowna pogodę. Dużo słońca i ciepełko. Dziś też jest nieźle. Trochę może mocniej wieje. Szkoda, że letnia pogoda nie utrzymuje się do końca września.
Na warzywniaku mam nowy chwast, pojawił się w ogórkach. Na razie sztuk dwie, całkiem ładny, ale dziękuję jak się rozprzestrzeni, rozety są spore. większe od dwóch dłoni. Może ktoś zna nazwę?
Łączkę teraz zdominowały kosmosy, są też prawoślazy?, słoneczniki, dalie. Szaleje też skrzyp, który pewnie opanuje w przyszłym roku tą łączkę i znów będzie klapa
U mnie będzie chyba tak samo, środkowe pączki są jakieś dziwne, nie wykształcają się właściwie i chyba zanikają, mimo pilnowania wilgotnośći i dodatkowego zanawożenia lilii. Ma tylko cztery pewniejsze pąki na bocznych łodygach. Tak więc szału nie będzie
Alicjo, Gosiu zawsze podczas podróży nawet w betonowych miejscach wypatruję oznak zieleni.
Właśnie wracam z 5dniowej rowerowej "wyprawy" wzdłuż wybrzeża. Tutaj akurat skupiałam się głównie na okolicznościach przyrody. Tempo mieliśmy trochę emeryckie i spokojnie mogłam podziwiać widoki.
Ciekawe jakie widoki zastanę w ogrodzie.
Również wszędzie jestem o tyłu z pisaniem, ostatnio nie wyrabiam się ze wszystkim. Ogród też nie dopieszczony z tego powodu braku czasu na przyjemności albo przez psikusy pogodowe(jak mam czas to pada lub wcześniej upał niemiłosierny), czasem z lenistwa( znów siedzę na Ogrodowisku zamiast w rabatach)Ale jakoś sobie radzi, mimo ,że go gnębią krety, ćma b., ślimaki, opuchlaki i inne żarłoki
I widoczek, który z koszmarną regularnością pojawia się o tej porze... Już kilka razy obiecywałam sobie koniec z pomidorami, ale potem widzę, ze Wam sue udają i mam nadzieje, ze i mi się uda. Nie pomaga nic - ani wzbogacanie gleby, ani ekologiczne oprysku, ani chemiczne opryski, ani aksamitki siane dla towarzystwa, ani wybór „odpornych” odmian. Nie ma różnicy pomiędzy latem deszczowym i suchym.
W przyszłym roku będzie rewolucja w warzywniku i pomidoroqe eksperymentu się skończą.
Gosiu! Ogród piękny, bajka, wspaniałe rośliny, kompozycje, mnóstwo dodatków, ławeczek, trawnik, jak dywan, kanciki. Jest co podziwiać. Podobnie, jak Tobie, spodobał mi się staw kąpielowy. Chciałabym taki mieć, marzenie.
Pytasz o zmiany, mój ogród zupełnie w innym stylu, podobnie, jak u Ciebie bardziej swobodny, naturalny.
Milunia! Nie martw się, jeszcze zdążysz, będziesz miała więcej do oglądania, bo prace wciąż trwają, powstają nowe miejsca. Mąż Danusi cały czas pracuje.