Tess, ale poszalałaś z cebulami !!! ja w tym roku dokupiłam niewiele, pewnie nie więcej niż 100...i już dawno posadzone ale za to u Ciebie będzie bajkowo wiosną, a ja się obejdę smakiem....
Poczytałam Cię trochę...widziałam dziurki na żurawkach takie jak u mnie teraz. Niestety u Ciebie nie znalazłam odpowiedzi...co je tak podziurawiło.
Ale praca za Tobą...
Wrócę do Ciebie
A ja się właśnie zaniepokoiłam po tym jak Ciebie i Tess przeczytałam. Ale co tam. Nie ma co gdybać. Staram się nie panikować za bardzo, bo wiem, że w moim ogrodzie chemia odpada. Miłej lektury .
Hm, na szczęście nie mam tych kulek, mam krety i nornice. Wybór między zarazą a cholerą.
Tess, czosnek główkowaty ma malutkie cebulki a owalne kwiatki całkiem widoczne, też będę sadzić.
Gdzieś napisałam niedawno, że mamy "cebulowy szał, każdy z nas ich z pięćset miał", parafrazując przebój Perfectu, ale Ty masz więcej. To teraz sobie sadź.
Pozdrawiam.
Tess, kulki nawozowe, czy ja mogę w jednym miejscu poczytać i pooglądać poglądowo tę dyskusję? Pisłałam u Kindzi - mam to samo. Żółte pstrykające kuleczki na korzeniach. Korzenie suche jak wiór, roślina (berberysy, trawki) zamiera, bo ubywa jej korzeni. Chyba zacznę dziękować, że mam krety.
Madzenko
mi też się podoba ! zwłaszcza, że stoi u mnie w ogrodzie
Bogdziu
pozdrawiam serdecznie ! teraz niewiele się u mnie dzieje..... nie nadążąm....
ale zaglądam czasem, poczytam co u Was i zmykam do swoich zajęć.....
Tess
no Goście najfajniejsi !
Irenko
jak miło
życzę miłego tygodnia wszystkim, ja w stresie (już) gnam z pracą, spotkaniami i zajęciami syna (nikt mi nie mówił, że będę kierowcą własnego dziecka )
jestem pod wrażeniem...nie tylko ilości cebul, ale i sposobu w jaki komponujesz rabatki....można od Ciebie się uczyć....a rabatka paprociowo -naparstnicowa będzie hiciorem...ja Ci to mówię
Dobre, ja tak chcę! Zimo, poczekaj za rogiem
Chyba część cebul dam jednak do balii, bo nie upchnę tego w ogrodzie.
Tym bardziej, że miejsca mi znowu ubyło...
Joanno - odpozdrawiam równie serdecznie
Ewo, grabowy to moje cichutkie marzenie - ale nie mam dla niego miejsca.
Czasem Wam zazdroszczę wielkości powierzchni ogrodu, ale może to i dobrze, że mam taki mały - nie zamęczę się
Rany, jak ja lubię klimat Twojego ogrodu...
To werbenę można przez zimę trzymać w zimnym pomieszczeniu?
I co, podlewać co jakiś czas? W ciemnej może być, czy z oknem?
edytuję, bo po doczytaniu kolejne pytania się cisną:
na oknie w kuchni też można przechować?
Skrócić o 1/3 czy do 1/3?
Oj, jak dobrze, że w porę do Ciebie zajrzaam W takim trudzie udało mi się wyhodować moje pierwsze w życiu werbenki, i nasion się nie doczekałam, to może uda mi się przechować.
Zazdroszczę, że sezon już zakończyłaś. Ja z tych, co nadal sadzą