W perspektywie 7 dni, mam 6 dni mieć z deszczem. Z jednej strony fajnie miec słabe opady deszczu w lipcu, ale z drugiej? Planowałam trzydniówkę w ogrodzie, niestety , nie uda się tym razem. A chwasty już rechoczą.
Od dłuższego czasu nie potrafię opanować mojego trawnika.
Trawnik ma drugi rok, Barenbrug - sport. Trawnik posiada nawadnianie. Na pierwszym i drugim zdjęciu starałem się pokazać przebarwienia na trawie. Na wiosnę był cały trawnik piękny i zielony, dopiero w okresie letnim coś się stało. Zbadałem PH i wynosiło ok. 7.
Postanowiłem zasilić trawnik siewnikiem ręcznym mieszanką Yara Mila i siarczanu amonu. Teraz obserwuję PH ok 6. Natomiast po tym zabiegu wykonanym na krótkiej trawie i w okresie kilkudniowych opadów deszczu pasy jakby przepalonej trawy(zdj 3), oraz pięknie zielonej trawy.
A zabiegi wykonałem tylko dlatego, że na całym trawniku trawa zaczęła gnić w te słoneczne dni.
Co robię źle?
Aniu! Dzięki. U mnie też jest różnie w różnych częściach ogrodu.
Mam miejsca, gdzie cały czas jest mokro, a w innych trzeba podlać, bo liście usychają. Trzeba się dopasować, nie ma wyjścia.
Renatko! Bardzo, bardzo dziękuję za postawienie diagnozy, muszę poszukać teraz, jak tego się pozbyć.
Ogromnie się cieczę, że Ci się u mnie podoba.
Dziękuję za odwiedziny, zapraszam częściej i pozdrawiam serdecznie.
Dzięki za odwiedziny. Tam nad stawem mam dwie kule, one są zawieszone nad wodę na gałęziach wierzby. Jedną zrobiłam z pędów wiciokrzewu japońskiego, a drugą z pędów winobluszczu. Po zimie przy porządkowaniu ogrodu powycinałam tego sporo i szkoda mi było wyrzucić, więc tak sobie zwijałam, trochę obwiązywałam cienkim drucikiem i takie mi wyszły., mam jeszcze dwie większe na placyku nad stawem, ale całe zarosły bluszczem.
Niestety wszystkie już się trochę zdeformowały, wiadomo, trwa LO w nie będą...
Aguś jakie my petardy Ale się uśmiałam. Czy kobieta petarda wrzuca fotki z takim poślizgiem Ale cieszę się, że w końcu możemy się spotykać w realu. To dla mnie największa wartość ogrodowiska. Ludzie i spotkania. Ale trzeba też od czasu do czasu skupić się na ogrodowisku w wersji wirtualnej. Tak więc troszkę pisma obrazkowego.
Ogródek Agi choć malutki to nie da się go obejść szybko, trzeba wytężyć wzrok, zajrzeć w każdy zakamarek, pochylić lub unieść wzrok do góry. Dojść do końca, wrócić i przejść jeszcze kilka razy a i tak pewnie coś się pominie. Aga jest mistrzem upychania. Ogród pomimo małej przestrzeni jest bardzo różnorodny i zachwycający o każdej porze roku. Odzwierciedla właścicielki osobowość w 100 %. Tylko co do ilości doniczek zawsze kiwam jej palcem
"Ogródkowe perypetie" Agi już wcześniej kojarzyły mi się z piękną, wielką piwonią drzewiastą. To pod jej wrażeniem nabyłam pierwszą swoją.
Dzisiaj zaczęła się ruszać kupka liści gdzie mieszkają jeże żyją
Uff, już trzy tygodnie codziennie tam zaglądałam, ale bałam się ruszyć, żeby nie spłoszyć. Może lada dzień wyjdą na zwiedzanie ogrodu