Gdybym nie miała wątpliwości dot, brzoz ani M ani na forum bym sie nie pytała ja juz mam taki charakter, że jak do czegos jestem przekonana to sie nie pytam, tylko działam. Ale brzozy to było moje marzenie w ogrodzie i gdy je zobaczyłam w projekcie z gabionami to sie w nich zakochałam...a potem to rozczarowanie z powodu roznych egzemplarzy...
"Dużo rewolucji teraz nie będzie bo program oszczędnościowy wprowadzam"
Madżenka przecież nie wytrzymasz
Brzozy ocalone, ciemierniki wypasione Jest super
I tak jest zawsze... Najpierw u nas wiosna startuje a potem zostajemy w tyle z wegetacja
Dzisiaj rano gdy wyjeżdzam do pracy było +6, w centrum było +9 i nawet pierwsza starujacą forsycje widziałam. Ale co ja sie bede ekscytować i tak wyprzedzasz mnie z wiosną
Danusia baaaaardzo dziękuje za pomoc i poradę od roku mam dylemat, wymieniac brzozy czy nie Przesadziłas , pendule pozostają a graby puszcze na płasko na bambusach
Tak, mazowieckie. My też uciekliśmy z miasta. Chociaż dalej pracujemy w Wawie to i tak jestem mega szczęśliwa z decyzji o wyprowadzce właśnie tu. Tylko jak to na nowych osiedlach- zero prywatności, wszystko trzeba sadzić, puste pole. Ale taka sytuacja ma też swoje plusy.
A pergola będzie, ale chyba w przyszłym sezonie. Zobaczymy jak fundusze. W tym roku chcemy obsadzić skarpę posadzić szmaragdy, serby, brzozy. No i oczywiście ogrodzenie od frontu i to pewnie pochłonie całe nasze fundusze. Zobaczymy. Jestem dobrej myśli. Mam nadzieje, że się uda
Danusiu własnie czytam M'owi Twoją rekomendacje i powiedział "O"!!! Masz wielbiciela do grobowej deski!
To rozwiązanie, ktore najmniej ingeruje w mój ogrod, najmniej kosztowne co w kontekście wczorajszego PIT'a adekwatne. Graby puszcze na linkach lub bambusach , M musi jakoś za te brzozy odpokutować
Pewnie lepiej bo tych białych nóżek w bukszpanach brakowałoby mi zimą
Proponuję wypuścić graby na ulicy w wysokość a nie trzymać płaski szpaler, albo zamienić na drzewa o większych koronach (szpalery nie spełniają zadania wysłonięcia od domów) a na tym powinna się skupić ich rola, czyli na ulicy drzewa które "robią za tło" a w środku z lewej, brzozy poczochrańce czyli dosadzić "Pendula" parasole i strzyc parasol, niech się kołysze.
I pijcie herbatki z przydrożnych kwiatków jak radziłam.
Wrzucić sobie do kubeczka kwiatek podbiału, bratka, liść mlecza, pokrzywy, i listek krwawnika. Nie szkodzi i pączek brzozy czy olchy, liść babki. Pojedyńczo czy w zestawie, jak kto musi słodzić to miodem, ksylitem.
Zalać wrzątkiem, 5 minut odczekać, i wypić, można zalać powtórnie.
Wszystkie te młode listki wigoru wam dodadzą i krew oczyszczą.
O rany.... ale plany. A cały dół to tez trawa czy jakiś lasek? A róże powtórzysz te co już masz? Mi się podobają bonica okrywowe.
A jeśli chodzi o jałowca to też kupiłam 5 sztuk, bo nic innego nie było i myślałam, żeby go powtórzyć. Też jest beznazwowy....Ale nie wiem czy on za bardzo się nie rozrasta...i nie zrobi się z niego krzaczor.
I to jest cały problem z rewolucjami - czy małymi, czy dużymi... Wszędzie COŚ już rośnie, nie ma jak przesadzić jednego, żeby nie naruszyć innego... A już zwłaszcza u Ciebie - gęsto tak, że szpadla nie ma gdzie wcisnąć Żeby to miało sens, trzeba by czekać do jesieni - teraz wybrać drzewa, w przesadzać wszystko jesienią... Ale to wersja dla cierpliwych, czyli nie dla nas