No własnie Zbyszku, chodzi o to, że trzeba Wam, mężom, przypominać, podrzucać... Ja bym chciała, żeby mnie kiedyś eM. zaskoczył własnym pomysłem.
Choć moze lepiej nie... Przypomniało mi sie, jak mi kiedyś torebkę kupił
No nie byłam. Bardzo chciałam Was poznać w realu. Naprawdę.
Logistycznie wszystko było gotowe, nawet u fryzjera byłam
Ale nie dałam rady. Jeszcze nie tym razem.
Tess maki są piękne ,twoje rozlewisko jeszcze piękniejsze ,a Bociek jest odlotowa.
Nie zapominam o Tobie i wątkach nie mam po prostu czasu i internetu w domu.
Pozdrawiam i ściskam mocno
No własnie też mam problem z terminami wrześniowymi. Ale co się odwlecze, to nie uciecze
Maki uwielbiam - własnie te czrwone - choć chętnie przygarnęłabym do mjejskiego ogródka białe albo bladoróżowe, pomimo, że tak krótko kwitną.
Ewuś, nie byłam nad Rozlewiskiem już trzy tygodnie. Najpierw eM. miał weekendy zajęte, a teraz dekarze nowe rynny i płotki nam robią, mus ich nadzorować i pilnować, żeby dobrze robotę zrobili.
Ale choć cżłek pilnuje, w każdą dziurę zagląda, to i tak - dzięki wczorajszej burzy - okazało się, że skiepścili robotę.
W kilku miejscach woda z rynien lała się strużką
Wieczorkiem znajdę jakieś fotki z ostatniego pobytu, których jeszcze nie pokazywałam.
W mojej okolicy jest Nur. Nurzec to jednak dużo dalej, inne nieco klimaty.
Nie mam pojęcia, jak ma na imię moja tojęść - była tu już, kiedy objęlismy opieką ogródek.
Za zaproszenie dziękuję, rozważam, ale wrzesień mam potwornie zajęty, niczego nie mogę obiecać.
Bociek, Ty mi pisz zaraz na PW, gdzie gniazdo Twe? Bo wróble ćwierkają, że w okolicach Warszawy. I ja nic o tym nie wiem?
Wyglądasz olśniewająco I od czasu, jak Cię ujrzałam na fotkach, ciągle mi się wydaje, że już Cię gdzieś widziałam.
Identyfikator rewelacyjny