Aniu dziś w słoneczną niedzielę zrobiliśmy obchód ogrodu, strat jest sporo łącnie z tulipanami od Ciebie, ale to sprawka z karczowników, którym wypowiedziałam walkę. Sporo roślin wymarzło, między innymi Powojnik Rubens i dwa inne, resztki ich życia tlą się na pojedynczych gałązkach, dam im szansę. zmarzły barbule, wariegata całkowicie O dziwe bez szwanku został tamaryszek i perukowiec a co roku podmarzał, problemem stal się podagrycznik, który szturmem zawłaszcza bylinówkę. Róże przecięte prawie do dołu, pokazują listki, może coś z nich będzie.
wychodzi na to, że trzeba zadbać o te rośliny co przetrwały
Miłej niedzieli
Mam placyk na basen. Miał być wyżwirowany i obsadzony hortensjami i trawami w środku na ławeczkę. Ale że basen stojący na środku działki mocno raził to będzie stał właśnie na tym placyku. Mocno go jednak widać z tarasu i zastanawiam się jak będzie wyglądał cały wkomponowany w rabatę Tutaj widać , że koło wychodzi w trawnik a może powiększyć obsadzić już przed kołem. Czekam na trawnik to teraz jeszcze można przestawić zraszacze
Należało tę odtworzyć ścieżkę z płyt. Ścieżka jest niżej niż ziemia, więc była otoczona deskami. Niestety przy wyciąganiu deski rozsypały się w rękach. Postanowiliśmy zrobić coś trwalszego - wykorzystaliśmy krawężniki. Zostały docięte do odpowiednich rozmiarów.
Skrzynia na zewnątrz też została uprzątnięta.
Niewtajemniczeni nawet nie zauważą
Niestety w szklarni okoliczne koty zrobiły sobie kuwetę. Nasze psy czują te kocie niespodzianki, nosy wkładają w ziemię i kopią w poszukiwaniu kotów
Poprosiłam eMusia by wymyślił jakieś zabezpieczenie, bo przecież szklarnia nie może być cały czas zamknięta. Wykorzystał niepotrzebną ramkę z obrazu i siatkę.
Od góry jest przymocowana takimi ruchowymi klamerkami.
Rozkładanie foli trwało może 10 min i po tym czasie można było ziemię z tych wszystkich doniczek i górek ponownie do szklarni wsypać. Komentarz syna, że nam się już maga w życiu nudzi
Trzeba było wybrać ziemie tak na 40-50 cm, tą najgorszą przerośniętą korzeniami wywieść osobowa wywrotką. Część pozostała, bo nie mamy tyle ziemi by całość wymienić. Uzupełniliśmy też kompostem.
Tu widać jak korzenie się wpychają.
Należało zrobić barierę. Po namysłach podło na folię kubełkową. Od dołu w kilku miejscach przedziurawiałam ale tylko od tej strony dalszej od tuji.
Po uzupełnieniu ziemią została docięta.
Na koniec coś z stylu przed i po - sporo pracy a niewtajemniczony nie zauważy
Szklarnia. Wykorzystałam syna 50 min przerwę w lekcjach on-line. Ale ile się musiałam mu wytłumaczyć tą bezsensowną robotę. Matka poprosiła by wybierał ziemię ze szklarni do taczek i wywoził przed domu i wysypywała do naszej osobowej wywrotki. To było nawet zrozumiałe. Ale potem kazałam ziemię do skrzyni w warzywniku wsypywać i do dużych doniczek. Na pytanie - po co? odpowiedziałam, bo za chwile wsypiemy ją w to samo miejsce z powrotem. I wówczas ile się musiałam natłumaczyć, by pracę kontynuował.
Ale do rzeczy. Choć tuje są oddalone od szklarni to ich korzenie przerosły całą ziemię. W sumie to się nie dziwię, szklarnia jest często podlewana, dużo kompostu jest tam dosypywane, różne gnojówki są stosowane. Rozpychały się korzeniami
Chodzę w kółko i dumam. Na razie kilkanaście pąki otworzyło, ale nie wiem co będzie jak wszystkie. Duży bukiet w wazonie się zapowiada
Wszystkie czarne posadziłam w rabacie w kręgu. Czarne są pomarańczowożółte. I tu z akceptacją gorzej.
Nie jestem przyzwyczajona do takiej ilości kolorów po zimie