A werbenę właśnie posiałam. I aksamitki (z tych nieogrodowiskowych, na wieś - przed płotem będą).
Posiałabym jeszcze inne różne, ale nie mam gdzie ustawiać skrzyneczek, bo mam mało wolnych parapetów. (Część parapetów upodobały sobie koty, więc muszę je kotom zostawić
Ela, Agnieszko, Tess - cieszę się, że Wam się podobało. Mi się znakomicie mieszka w moim domu, jest jasny ale nie minimalstyczny, kolorowy gdy mam ochotę Tak dobrze nam się w nim mieszka, że nie lubimy teraz wyjeżdżać
A Żonowie chyba się oswajają z naszymi pasjami ogrodniczymi. Ja dostałam na gwiazdkę książkę o ogrodach (niestety kiepska, bo nie wykaząłam rewolucyjnej czujności i nie dałam ściągawki)
A jak wypatrzył w garażu nowe donice to tylko się śmiał, już nawet o nic nie pytał
Nie wiem czy wszystko podnieśli, ale tą konkretną na pewno, była tańsza na ich stronie niż w casto, a teraz wyszło, że na stronie droższa, to dziwne, żeby sklep który od nich je dostaje taniej sprzedawał niż oni na swojej własnej stronie, tym bardziej że jeszcze przecież wysyłkę doliczają.
A widzisz, Żon musi dokładnie mieć zapodane co kupić, ale liczy się gest
A Żonowie chyba się oswajają z naszymi pasjami ogrodniczymi. Ja dostałam na gwiazdkę książkę o ogrodach (niestety kiepska, bo nie wykaząłam rewolucyjnej czujności i nie dałam ściągawki)
A jak wypatrzył w garażu nowe donice to tylko się śmiał, już nawet o nic nie pytał
Oj się chyba oswajają i a mało tego - angażują- śmiem twierdzić.
Ja ostatnio się martwiłam że śnieg zniszczy mi rododendrony. W pracy wyczytałam że tych rusztowaniach Daniusi. A wchodzę do domu i nawet jeszcze ust nie zdążyłam otworzyć a mój Żon - "wiem jak uratować te twoje rododendrony - ustawimy rusztowania". Szok normalnie
Hahah....ciekawe czy sam na to wpadł czy też wyczytał
Zarażamy ich, martwią się, jak my się martwimy i cieszą kiedy my się cieszymy
Ja ostatnio się martwiłam że śnieg zniszczy mi rododendrony. W pracy wyczytałam że tych rusztowaniach Daniusi. A wchodzę do domu i nawet jeszcze ust nie zdążyłam otworzyć a mój Żon - "wiem jak uratować te twoje rododendrony - ustawimy rusztowania". Szok normalnie
Nieszko, może Twój Żon forum czyta?
Żatruję, ale wiem, o co Ci chodzi.
Miłe, prawda?
A Żonowie chyba się oswajają z naszymi pasjami ogrodniczymi. Ja dostałam na gwiazdkę książkę o ogrodach (niestety kiepska, bo nie wykaząłam rewolucyjnej czujności i nie dałam ściągawki)
A jak wypatrzył w garażu nowe donice to tylko się śmiał, już nawet o nic nie pytał
Oj się chyba oswajają i a mało tego - angażują- śmiem twierdzić.
Ja ostatnio się martwiłam że śnieg zniszczy mi rododendrony. W pracy wyczytałam że tych rusztowaniach Daniusi. A wchodzę do domu i nawet jeszcze ust nie zdążyłam otworzyć a mój Żon - "wiem jak uratować te twoje rododendrony - ustawimy rusztowania". Szok normalnie
A Żonowie chyba się oswajają z naszymi pasjami ogrodniczymi. Ja dostałam na gwiazdkę książkę o ogrodach (niestety kiepska, bo nie wykaząłam rewolucyjnej czujności i nie dałam ściągawki)
A jak wypatrzył w garażu nowe donice to tylko się śmiał, już nawet o nic nie pytał
O, siałaś dzisiaj?
Ja też już dziś posiałam kfiatki.
Znaczy, mieszczę się w normie?
Lecę sprawdzić, co to tunbergia - nazwa nieobca, ale z niczym się nie kojarzy....
karbid, świece dymne, pułapki, jakieś urządzenia wybuchowe...co my nie stosowaliśmy!!
A krecik i tak się z nas śmieje Może nas lubi??
a karbid wchodzi w reakcję z wodą i trza uważać...u nas już nie raz się dymiło
To dokładnie tak jak mój. Im bardziej mu dokuczam, tym bardziej się uaktywnia....
Bociuś, nie podnosimy Cię na duchu, co?
Twoje roślinki ładnie sobie - jak dotąd - poradziły z zimą.
No tak, Gosiu, zamierzam w tym roku posadzić róże.
W tym ogrodzie nie mam ani jednej. Wstyd jak beret - róż w ogrodzie nie mieć.
A róże Vivy bardzo mi się podobają.
Choć Ania Monte też piękne mi polecała.