Wyobrażam sobie, jednak przynajmniej w moim przypadku to jest efekt O. Pamiętam jak rok temu ludzie na mnie strasznie dziwnie patrzyli jak zestawiałam ze sobą rośliny w sklepie na podłodze.
Dziewczyny - wybaczcie, że odpowiem grupowo, ale czas nie z gumy, a sterta prasowania mnie czeka Zamiatania trawnika oczywiście nauczyłem się od Danusi, a Juzia odpowiedziała jaki to miało cel. Po strząśnięciu kropel rosy z trawnika jest on niemal suchy, trawa nie lepi się do kosiarki i źdźbła nie są poszarpane Niestety nie ma innego dnia, bym mógł sobie pobiegać z kosiarką i dlatego wykorzystałem ten pomysł Najśmieszniejsze jest to, że zapowiadali przez całą sobotę deszcz, a popołudniu było słonecznie, więc to zamiatanie było właściwie niepotrzebne - wystarczyło nie być niecierpliwym Ale... robota głupiego lubi i tego się trzymajmy
Proszę nie zrozumieć mnie zle... ja się nie naśmiewałam i też do eMa mówię, że chyba mam chorobę ogrodowiskową bo jak kupuję daną roślinę to od razu kilkanaście sztuk
Wyobrazcie sobie zaskoczenie na twarzy tej Pani jak pakowałam trawki na 3 wózki i tylko 3 rodzaje trawek
to jeśli pozwolisz, w poszukiwaniu natchnienia i inspiracji, będę zaglądać do Ciebie.
Te red barony.... miałam ich w projekcie 72 sztuk - nigdy nie widziałam tak wypasionych jak Twoje i w tak miłej cenie.
Czy możesz napisać mi gdzie znajduje się ów Stefan?
Jak wybierałam trawy to zwróciłam uwagę na panią, która brała po jednej szt. z każdej trawy...Finalnie kupiła 20-30 różnych traw... może kolekcjonerka?