Czy chcesz mi przez to powiedzieć w subtelny sposób, że kolejne 8 lat z powodu braku koncepcji ogrodu nie będę mogła sprawdzić czy linia wybrzeża nadal biegnie tak jak powinna?...
No może 6 lat,.. bo mój dom już stoi
A co to są NiwakI?... znowu jakaś niedowiedza..
przepis na sukces u Ciebie przeczytałam i wcale nie jest pocieszający:
"minimum 5 lat pracy.."..
czy jest jakiś przyspieszony kurs?....
Ewuś, ekran oplułam! Nie bądź taka To znaczy bądź bo to cudne jest ale ostrzegaj jakoś może...
Dziękuję pięknie, Taki efekt to nie jest taki trudny do osiągnięcia, wystarczy :
Dużo pasji,
ładny teren,
minimum 5 lat pracy,
drugą połówkę jako kumpla,
dobry pomysł i gotowe.
Pozdrawiam serdecznie.
Bogusławie, cudnie prosta ta recepta na sukces w ogrodzie
Powojniki włoskie? Bo odporne są bardzo i choć kwiaty nie tak okazałe jak wielkokwiatowych, za to kwitną nieprzerwanie...
Czy za dużo? Nie sądzę, ale to zalezy tez od wielkosci rabaty.
a róże okrywowe fajny pomysł. U Madżenki widziałam połączone także z trawami - piękny efekt
Pośmiałam się, podumałam nad swoim beztalenciem ("dwa badylki plus listeczek = cudeńko") i już chyba do ogrodu Madżenki iść nie powinnam, bo się nie przedrę przez dziesiatki wpisów
Ale ciekawość mnie zżera...
Ja właśnie wróciłam i .. mnie moja rozpacz zżera....
Madżenka, oj Madżenka... nie mogłaś zostawić tych zdjeć na długi weekend?.. Człek by doszedł do siebie po takim szoku i do pracy w formie psychicznej wyznaczalności wrócił.....
Widziałam, że byłaś I wpis Twój widziałam
Mnie takie ogrody nie dołują, ino motywują!
Wiec - jak echo powtórzę za Pszczółką Ewą - nie łapiemy doła, nie łapiemy...
Tez i Ewa mądrze radzą !gdybym wcześniej na Ogrodowisko trafiła to by była pełna faktografia poprzedniego roku, baaaaardzo dla wszystkich motywujaca
Powojniki włoskie? Bo odporne są bardzo i choć kwiaty nie tak okazałe jak wielkokwiatowych, za to kwitną nieprzerwanie...
Czy za dużo? Nie sądzę, ale to zalezy tez od wielkosci rabaty.
a róże okrywowe fajny pomysł. U Madżenki widziałam połączone także z trawami - piękny efekt
Pośmiałam się, podumałam nad swoim beztalenciem ("dwa badylki plus listeczek = cudeńko") i już chyba do ogrodu Madżenki iść nie powinnam, bo się nie przedrę przez dziesiatki wpisów
Ale ciekawość mnie zżera...
Ja właśnie wróciłam i .. mnie moja rozpacz zżera....
Madżenka, oj Madżenka... nie mogłaś zostawić tych zdjeć na długi weekend?.. Człek by doszedł do siebie po takim szoku i do pracy w formie psychicznej wyznaczalności wrócił.....
Widziałam, że byłaś I wpis Twój widziałam
Mnie takie ogrody nie dołują, ino motywują!
Wiec - jak echo powtórzę za Pszczółką Ewą - nie łapiemy doła, nie łapiemy...
Pośmiałam się, podumałam nad swoim beztalenciem ("dwa badylki plus listeczek = cudeńko") i już chyba do ogrodu Madżenki iść nie powinnam, bo się nie przedrę przez dziesiatki wpisów
Ale ciekawość mnie zżera...
Ja właśnie wróciłam i .. mnie moja rozpacz zżera....
Madżenka, oj Madżenka... nie mogłaś zostawić tych zdjeć na długi weekend?.. Człek by doszedł do siebie po takim szoku i do pracy w formie psychicznej wyznaczalności wrócił.....
a teraz ku przestrodze,, ale to już chyba wszyscy wiedzą, prócz mnie najwyraźniej, miałam jeszcze kawałk agrowłókniny na rabacie z tujami, podczas sadzenia żurawek zaczęłam ją ściągać i oczom moim ukazał się taki oto widok
korzenie na weirzchu
agrowłókninie mówię definitywnie NIE
Oj, Ty widzę taki "niewierny Tomasz" jesteś: jak sama nie dotkniesz, to nie uwierzysz?
Mnie wystarczyło, że przeczytałam co napisali o agrowółkinie inni, i zdjęłam ją natychmiast po tym, jak przeczytałam.
Szkód u mnie nie było, bo długo nie leżała, połozyłam w ją niedawno, w ub. roku, kiedy rabatkę nad Rozlewiskiem robiłam.
Tess ja myślę, że po tych kropeczkach w tytule wątku można dodać .....już jest
Marzenko nie nadrobię już chyba zaległości, mało zaglądałam ostatnio. A tu pociąg pędzi
Gratuluję pięknego ogrodu i kolejnej setki.
Tess, może i jak liścia, ale brzydkie, nie takie jak derenia, czy krzewuszki. Takie łodygi z rachitycznymi listkami.
Ewo, podobno te pełne i nowoczesne odmiany bardzo słabo się krzyżują - prawie się nie sieją, a siewki są brzydkie, nie powtarzają cech. A ile lat przeżyją - nie wiem. Zeszłoroczne wszystkie przeżyły bez zabiegów i sporo są większe w tym roku. A za wielkich i za długo nie chcę - nie ma miejsca, no i ciągle nowe się pojawiają.
Agatko, najciemniejsza jest Piccolino, gdzieś na poprzednich zdjęciach, taka niska. Tyle że właśnie niska, maks. 40 cm. Ale może na przód akurat?