Te piwonie u Ciebie to istne szaleństwo. Odbierz to jak najbardziej pozytywnie.
Mam nadzieję, że bukszpany uratowane. Moje - odpukać - na razie czyste. Martwiłam się, czy podczas mojej pięciodniowej nieobecności przypadkiem do nich ćma nie zawita, bo na cmentarzu Kule już żeruje. A stąd do mnie już niedaleko.
Jak tam Twoje brzoskwinki? Może skusisz się na tę tegoroczną ode mnie, co z pestki wykiełkowała? Przesadziłabyś ją na jesieni, bo teraz już trochę późno.
Elu kwiatki już pokazałam. Ale jeszcze dla ciebie irysy syberyjskie. Mam dwa rodzaje. Niebieskie, niższe i z odcieniem fioletu. To są te ciemniejsze.
I jeszcze misz masz orlików z wymiany nasionkowej.
U nas deszczu już za dużo. Jest już tak mokro, że przy roślinach nic nie mogę zrobić, bo się zapadam w grząskim błocku. W ostatni weekend darowałam sobie roślinki i zajęłam się stolarką. Piłowałam, przycinałam, w sobotę mąż dokupił gwoździ, bo zabrakło i oto efekty:
Dodam, że składanie odbyło się już z pomocą męża. Sama nie dałabym rady. Jak zapełnię, to dołożę jeszcze trzecią komorę.