Wyznaczanie ram to była dla mnie przygoda dająca mnóstwa satysfakcji i zadowolenia .
Ice Dance jest owszem ekspansywna, jednak daje się łatwo kontrolować - łatwo wyrwać niechciane rozłogi. Jednak trzeba tego pilnować, bo inaczej nie ma kępek, ale rozlazła plama i/lub włazi w inne rośliny.
Można ja puścić swobodnie w celu zadarnienia dużej połaci. Jednak tu tez jest ALE. Jest mnóstwo roboty z przycięciem jej. Można to zrobić kosiarką, ale wygląda po tym potwornie. A gdy mówię potwornie, to wcale nie przesadzam, naprawdę wygląda strasznie.
Dodatkowo bardzo późno startuje, co w połączeniu z potwornym wyglądem po koszeniu kosiarką daje efekt dramatu na rabacie do połowy maja. Albo i dłużej.
Owszem - w sezonie tworzy ładną plamę, ale - znów - trzeba pilnować, by się nie rozłaziła.
Hmm, Ice Dance poprzednią mroźną przecież zimę tak ładnie u nas zniosła, że uznałam, że cięcia nie potrzebuje... No nic, zobaczę co z nią dalej, generalnie te rozłogi traktowałam jako zaletę o tyle, że u nas trafia na skarpę, którą chcę możliwie szybko wzmocnić korzeniami roślin.
Dzisiaj właśnie myślałam o Tobie i Twoich dębach.
Te myśli mnie naszły kiedy grabiłam przez dwie godziny sosnowe igły
Zaczyna się czas monotonnej pracy ciągłej
Magaro, od kilku tygodni nie robię w ogrodzie zupełnie nic. Zupełnie nie mam melodii, inne aktywności wybieram. Nie wiem, skąd taki stan, ale przyjmuję go jak każdy inny. Być może zmęczenie i znużenie ogrodem po pracowitym sezonie.
Przechadzam się owszem, zachwycam kolorami i bujnością - zrobiłam sobie park i korzystam jak z parku . Tu się pogapię, tam se przysiądę na ławeczce, zachwycę efektami własnej pracy, ewentualnie podleję jakąś doniczkę z supertunią. Oglądam też przez okno patrząc jak na zmieniający się w czasie obraz. Absolutnie żadnych prac nie zamierzam już wykonywać. Poza zebraniem liści dębowych z rabat, choć i tego nie jestem pewna - w parku nikt nie zbiera .
Ogród żyje swoim życiem i to jest piękne. Cieszę się z tego stanu, ogród osiągnął już chyba dojrzałość .
Ania, to niezupełnie tak. Ja ogrodem cieszę się zawsze . I jednocześnie wiąż pojawiają się nowe pomysły. Po prostu ten sezon mam już mentalnie zamknięty w kontekście wszelakich prac, a z ogrodem obcuję tylko poprzez podziwianie go .