Zdjęcie mi się nie otwiera,ale ja robię różnie, raczej wycinam najpierw kwiaty.
U mnie on się wysiał w szczelinę w obrzeżu i ten ma sztywne pędy i ładnie stoi, natomiast ten w rabacie ciągle się pokłada, ale on ma więcej cienia niż ten w kostce.
Podeprzyj swojego jakąś obręczą, ja tak robię z jednym
Jeśli chcesz ich mieć więcej to pozwól na zawiązanie nasion, wysieje się gdzieś i Cię pozytywnie zaskoczy, ja lubię czasami takie niespodzianki
Jaki cudny liliowiec, chciałabym takiego, jeśli z tych niższych
Jak się nazywa??? Jaką wysokość?
No i po co ja weszłam do Ciebie teraz mnie będzie męczyć to chciejstwo
Mam wysokie pomarańczowe pełne, ale to na pewno nie to samo.
A na tym drugim zestawieniu masz fajne połączenia, tylko nie wiem co to takie kuleczki i żółte kwiatki. Z tym czerwonym liliowce świetnie się skomponowało
Ulinko, chyba nn , nie znalazłam nazwy w notatkach, rzeczywisty kolor trochę spokojniejszy, pięknie się rozrasta i wysokość łodyg kwiatowych około 80 cm, jest z tych średnich
Kuleczki i żółte kwiatki to krzewinka dziurawiec bezwonny Magical Beauty PBR, sprawdziłam w necie, dorasta u mnie do około 60-80 cm, staram się dobierać sąsiedztwo roślin kolorystycznie, żeby nie raziło w oczy Dziękuję Ulinko
Aaa, chyba coś źle zacytowałam.
Dzisiaj oglądałam z bliska tego mojego przetacznika - chyba dobrze zrobiłam wycinając tylko przekwitnięte kwiatostany bo widzę, że puszcza nowe z rozwidleń
Odmiana, którą teraz sadziłam nic a nic się nie pokłada, jak żołnierze na warcie wszystko stoi
Tak, on tak jak szałwia wypuszcza boczne kwiaty, jeśli liście masz zdrowe to lepiej tak ciąć,
Ja u siebie szałwię tak cięłam ale zostawione liście zawsze były brzydkie więc zaczęłam ciąć do ziemi, i ona odbija świeżymi ładnymi pędami, powinna zakwitnąć, z przetacznikiem można zrobić tak samo, trzeba spróbować, ale po przycięciu zasilić nawozem dla kwitnących.
U mnie mam tyle koloru na rabatach że mi nie zależy na przedłużaniu kwitnienia, raczej czekam aż się wszystko uspokoi
To dzięki Tobie wiem że to wciornastki , trzeba pilnować terminu oprysku, ja trochę za późno go wykonałam, ale i tak udało się uratować większość kwiatów
Ja pryskałam jak już były pierwsze kwiaty rozwinięte i były uszkodzone, myślę że trzeba wcześniej, jak pojawiają się pąki, może ze dwa razy. u mnie ostatnie lata były bardzo porażone, nie wiedziałam na początku co to jest, dopiero Ryska mnie oświeciła ale nie pryskałam bo mi się nie chciało, bo tego nie lubię robić, wycinałam jesienią nisko i wywalałam wszystkie pędy, jednak to nic nie dawało, konieczny był oprysk mospilanem.
Basiu ja ich też nie widzę, tylko kwiaty są takie zdeformowane, mniejsze, i pręciki w środku są czarne