Prace ogrodowe rozpoczęłam w piątek. Niespiesznie, tak dla rozruchu. Na pierwszy ogień poszły rabaty na przedpłociu. Przycięłam hortensje bukietowe i pięciorniki. Dobrze, że rok temu nabyłam akumulatorowy sekatorek, więc następnego dnia nie odczuwałam boleści dłoni i nadgarstka.
W sobotę popracowałam nieco dłużej. Zajęłam się budkami lęgowymi i cięciem klona. Gałęzie pocięłam sobie na drobniejsze kawałki. za rok posłużą jako rozpałka do kominka.
Po południu miałam spory dylemat, czym się zająć.

Padło w końcu na cięcie drobniejszych traw, aby zrobić dostęp do późniejszego cięcia krzewów ozdobnych.
Odkryłam, że turzyce pagórkowate wypuszczają już zielone źdźbła, a przebiśniegi pokazują kiełki.
Największą radość sprawił mi jednak ten osobnik
To chyba ciemiernik cuchnący, choć pewności nie mam, bo na żywo nigdy owego nie widziałam. Dwa lata temu nabyłam jeden egzemplarz. Przyszedł w formie jakiegoś pikutka nieco większego od paznokcia. Rok temu nie było nic, a w tym sezonie jest takie coś. Wydaje mi się tylko, że wsadzałam korzonek bardziej w głębi rabaty. Proszę o potwierdzenie, czy ów osobnik rzeczywiście jest ciemiernikiem cuchnącym.

Prace zakończyłam cięciem rozplenic i imperat na rabatach frontowych.
____________________
Hania-
To tu- to tam-łopatkę mam!
"Przyjemność ma się do szczęścia mniej więcej tak, jak drzewo do ogrodu; nie ma ogrodu bez drzew, ale drzewa, nawet w wielkiej ilości, nie stanowią jeszcze ogrodu."
~ Władysław Tatarkiewicz