W pracy usłyszałam już o sobie określenie ,,maszyna" lub ,,czołg" Ale nie ja jedna na tym forum powinnam mieć taki przydomek, też Was podczytuje i podziwiam. Wiele Was też ma pod górkę a mimo to idzie dalej w zaparte.
Odległość nie jest dla mnie straszna, wymieniamy się z eMem po drodze, mamy stałe miejsca postoju i czas by pogadać. Całe narzeczeństwo (11 m-cy) tak do siebie jeździliśmy - 500 km i 2 dni razem na weekend. Jak coś daje radość to warto trochę się pomęczyć.
Do tego mam złożoną osobowość, potrafię być marzycielem i twardo stąpającym realistą, artystą i umysłem ścisłym w zależności od potrzeb i sytuacji. W Kraku ogród odzwierciedla moją romantyczną naturę, na północy praktyczną. Oba kocham i potrzebuję, bo oba odzwierciedlają mnie
Brakuje mi powietrza - w przenośni i realu, a tam go mam pod dostatkiem. Czy zawsze będzie tak cudownie - kto to wie, życie lubi wyzwania
Co do zmian to sama jestem zaskoczona bo tempo wzrostu jest niesamowite. Dziś znów wykopałam 2 duże cyprysiki i pojadą nad morze.Ogród na południu będzie nieco przerabiany, tak by odzyskał nieco przestrzeni i światła. A tamten nad morzem jeszcze trochę zalesiany by zrobił się bardziej zaciszny, ale już nie dużo.
Bardzo sobie cenie to forum i Was bo wiem, że wy wszystko wiecie o co chodzi.
Ilość kopania już bym raczej nie powtórzyła, do 45-tki było jeszcze ok, ale bliżej 50-tki taka mordercza praca odbija się na stawach. Co do kasy to staram się oszczędzać gdzie mogę - pilnuje wszystkich wyprzedaży - dziś np kupiłam przecenionego dużego bambusa - z 72 zł na 21 zł! Do tego malutkie iglaczki po 2-3 zł, do tego ogrom roślin jest z Kraka, więc jakoś nie wydaje majątku. Chyba drożej wychodzi materiał - obrzeża, kora, kostka, folia, panele, wypoczynek - ale i tu korzystam z wyprzedaży lub black weekend itp.
Na marginesie, nawet gdyby Maję kręcili to ten ogród już bym nie zgłosiła. Zaczęłam inny etap - bardziej intymny, spokojny, kontemplacyjny. Nad morze zapraszam w zasadzie tylko rodzinę i to pod warunkiem że przyjedzie kamperem Wyciszam nadmiar bodźców, mam ich po kokardy na południu, północ ma być ciszą i harmonią. Wystarczy że ogród pokazuje tu na forum, Wam, to najpiękniejszy film pokazany ludziom którzy także kochają swoje ogrody. I to jest teraz moje szczęście
Twoje podejście też mi bliskie . My wprawdzie mamy ogród przy domu ale też dbamy o intymność i spokojny czas. Przez te ostatnie 5 lat życie dokopało nam chorobami i już nam szkoda czasu na bylejakość w kontaktach z ludźmi i rodziną . Została garstka najbliższych i przyjaciół za to takich co wiem że nerką się podzielą. Lubię czas bez pracy w domu, dni w których nie mam poczucia że coś i gdzieś MUSZĘ.
Coraz częściej odpoczywam i mam piżama day.
Trzeba było się tego nauczyć .
Kasia fajnie że masz dwa ogrody i każdy jest piękny i potrzebny.
A te stawy też czuję coraz bardziej i w związku z tym trochę sobie uprościłam nasadzenia . Już nie zachwycam się każdą nowością i wiem że nie muszę mieć wszystkiego. Ja od tego roku 50+ i poczułam że mój kręgosłup potrafi mieć swoje zdanie na temat ogrodowej tyrki
Ja za 2 lata ale liczne wypadki robią też swoje. Taki etap i fajnie że można dopasować do niego styl życia, a nie na odwrót. Nie mam poczucia winy ani obowiązku, dałam z siebie więcej niż myślałam że mam, udało się ustawić i poprowadzić najbliższych tak, by mogli znaleźć swoją drogę i szczęście, reszta od nich zależy.
Ale taka zmiana myślenia to duży przełom i wymaga czasu i odwagi. Dlatego cieszę się że tym nowym miejscem, bo bardzo mi pomogło w tym przełomowym momencie. Zresztą jeszcze sporo zmian przede mną i mam nadzieję że doprowadzą mnie tam, gdzie chce być i jak chce żyć
Twój ogród z polnocy wygląda przepięknie. Super się wszystko rozrosło i widać, że jest wypielęgnowany. Włożyliscie w niego dużo pracy i serca.
Jedyny znany mi sposób na nornice, to podsypywanie im trutki do malutkich słoiczków. Ale nie wiem, czy to u Ciebie zda egzamin, skoro masz same pola wokół.