Nie myślałam, że kiedyś będę miała rośliny na pniu: tutaj trzmieliny Minimus. Narcyzy miały być późne białe. Są podwójne i potrójne, żółte. Ale pachną.
Przyjęłam jako wskaźnik zainteresowania, chodzenie na wybory.
Procentowo starsi wykazują w tej dziedzinie zwiększoną aktywność. Lepiej zrozumieli zasady demokracji. To, że łatwiej nimi manipulować, to inna kwestia.
Młodzi z reguły zakładali, że nie muszą się politycznie deklarować, bo sami lub często z pomocą rodziców, ogarniają to, co ich dotyczy.
I teraz wielu z nich boleśnie się przekonało, że nie zawsze się da żyć w prywatnej bańce. I to, że życie, to nie tylko górki, ale i dołki.
Orliki mi się wysiały. Ich kolor zawsze jest niespodzianką. W tym roku trafiły się po raz pierwszy białe.
Śniedki pięknie kwitną, ale ich liście są bardzo wrażliwe na deszcz. Bardzo się pokładają. Zastanawiam się, czy pomogłoby im wcześniejsze przycięcie.
Posadź na razie zgodnie z sugestią Pawła tylko szałwię i seslerię.
Jeżówkę zawsze zdążysz posadzić, jak wszystko porośnie i stwierdzisz, że Ci jednak czego brak.
U mnie mrozu na szczęście nie było, ale niestety znika mi element krajobrazu zapożyczonego... Od jakichś dwóch tygodni z przerażeniem obserwuję zasychanie ogromnego świerka sąsiadów. Jeszcze nie dawno razem z moją sosną i jodłą tworzył ogromną zieloną ścianę, fajne tło dla całej rabaty.
Na zdjęciu między bukami widać tę bidę, troszkę igieł jeszcze mu zostało, ale to chyba kwestia kilkunastu dni jak się cały osypie. Smutek ogromny, piękny był ten świerk.
Dziękuję, jak miło! Lubię ten zakątek, z okropnego szpecącego garażu, który przyprawiał mnie o ból głowy i czasami nawet płacz jednak dało się coś zrobić.