Ela, u mnie na razie mszyca na jednej ketmii. A to na róży na bank szkodnik, jedna została bez liści, muszę oprysk zrobić, aby ją ratować, ale leje i leje.
I ja czekam, kiedy się wygrzebię, ale szanse mizerne.
Ściskam
pontyjskie pachną, ale przy tej pogodzie nie ma jak zanurzyć się w tym zapachu
montana na buku
jedną azalię wielkokwiatową ścięłam do ziemi, bo uznałam że z niej nic nie będzie i jakie zaskoczenie, że wypuszcza nowe, te deszcze chyba to sprowokowały
tą choć powąchałam przed ulewą
Cieszę się mam mnóstwo siewek, dam ci.
U mnie też jedne wysokie, a inne niższe, więc to chyba normalne.
ten sam się posiał przy pergoli i ma ponad metr, ciekawa jestem jaki kolor, na razie jeszcze nie widać
inne kwitną lub są w podobnej fazie
ten sobie tu miejsce znalazł, nie udało się wykopać
ślimaki grasują latam i zbieram
ten pod tamaryszkiem
z reguły, gdzie same się wysieją, najbardziej są dorodne
lubię je bardzo, jak przekwitną, ścinam wszystko do ziemi i odrastają nowe liście i ładnie wyglądają, na jesień bordowe wybarwienie
]
Mam jeszcze inny kielichowiec- chiński, ten ma liście podobne do kamelii, zresztą kwiat też. Źle ulokowany, robiłam kilka prób, aby przenieść, ale tak zrosły się jego korzenie, tamaryszka i kaliny, że nie realne.
Ten z bordowymi kwiatami, daje odrosty, wywaliłam 3, następnym razem jeden dla ciebie zostawię.
Tak, tamaryszki w naszym regionie bardzo pospolite.
Z hakonkami jeszcze nie zdążyłam, na razie śniedek i część werben przesadziłam, znowu leje, aż potoki wody i zimno, na dodatek w nocy mają drastycznie spaść temperatury, koniecznie dziś schowam dalie, bo jednak wyłażą, a myślałam, że na amen wykończyłam.
Coś mi się zdaje, że tegoroczne lato będzie kiepskie.
chyba te z ciemnymi liśćmi, one jednak mocne
muszę zerknąć do ciebie, coście tam kupiły
tyle sadziłam tych żonkili i dosłownie mam...1 kwiat
jak będziesz chciała, dam ci kawałek tego białego bodziszka
u mnie w połączeniu z białym orlikiem
Mirka, u Ciebie to dopiero cudnie. Byłam, widziałam, wpisu nie zdążyłam zostawić niestety
Mirka chciałam Ci pokazać moje hortki ogrodowe, bo czytałam że u Ciebie podmarzły
Te w gruncie u mnie - obraz nędzy i rozpaczy. Większość łodyg musiałam wyciąć - nie wiem czy to efekt podmarznięcia w czasie silnych październikowych przymrozków, czy efekt suszy - fakt, że w trakcie zimy-nie zimy nie podlewałam ich. W każdym razie na każdym krzku zostawiłam 4-5 łodyg z nadzieją ze jakieś zycie tam sie tli. Ale czarno to widzę. Fotek brak niestety bo tak sie rozeźliłam
Natomiast kilka ogrodówek jak zwykle trzymałam w nieogrzewanym budynku gospodarczym i wystartowały bardzo szybko.
Obecnie wyglądają tak
a niektóre mają już całkiem pore pąki
Najgorsze jest to ich wnoszenie i wynoszenie - teraz gdy raz ciepło a innym razem przymrozki
Dzisiaj wniosłam je znów bo u mnie prognozy wskazuja na -3 stopnie nad ranem
Tak jak wspominałam hiacynty po tych kilku latach juz nie tak dorodne, grube... ale kwitną, cieszą oko i pachną... I nawet wydaje mi sie że wcale mi nie przeszkadza ze są takie nieco odchudzone - bo wygladaja badziej naturalnie Nie pamiętam abym dawała im jakąś specjalną glebę. Rodzima (gliniasta) wzbogacona własnym kompostem. Niestety dość długo po przekwitnięciu utrzymuja się liście co mnie trochę denerwuje. Staram sie je obrywać dopiero po zaschnięciu
Co do ćmy... Odpukać! Narazie bukszpany bez ćmy. Jak długo nie wiem. Czasem łudzę się że na moją prowincję nie doleci Jak czytam o comiesięcznych opryskach u dziewczyn to mnie to przeraża. Chyba nie byłabym w stanie uratować tych moich olbrzymów
Ostatnie w tym roku hiacynty zostawiam
i kontynuując niebieskości
Zawilec grecki wart polecenia - śliczny, delikatny i długokwitnący
Co do epidemii... Każdy organizm jest inny, inaczej reaguje... Osoby pracujace na codzien z chorymi pewnie mają większą nabytą odporność...
Cały czas mam w pamięci wstrząsający apel o poważne przestrzeganie izolacji pewnej Amerykanki włoskiego pochodzenia, która opowiadała że wciągu kilkunastu dni z licznej 11 osobowej rodziny została ich trójka... po zbagatelizowaniu obostrzeń, po jak zwykle wesoło spędzonym wspólnie niedzielnym spotkaniu przy rodzinnym stole.
Kolega z pracy opowiadał też o jego kuzynostwu - wrócili poczatkiem marca z nart z Włoch. Potem się okazało, że cała 5-osobowa rodzina jest zarażona. Dwójka z nich była w stanie krytycznym, ale udało się
Oczywiście trzeba jakoś funkcjonować, ale nie wolno lekceważyć "przeciwnika".
Obawiam się, że to "odmrażanie" kolejnych sfer życia spora część ludzi odbiera jako zielone światło do powrotu do stylu życia jaki był normalnością 3-4 miesiące temu. A to może skończyć się tragicznie
Ale... Jak to dobrze że mamy te swoje ogródki, ogrody...
"Niebiańskie" szafirki wciąż kwitną
A tak przy okazji tulipanów to taka mała wycieczka i kilka fotek z kwietnia
Magnolia jak zawsze cała obsypana do teraz kwitnie,
żółta też się fajnie zapowiadała niestety w między czasie był mróz i ją omroziło. Zostały pojedyncze kwiaty, które były jeszcze w dużych pąkach.
Tu jeszcze miało być pięknie
Oj Dorotko z bogactwem kolorów w ogrodzie to nawet nie mam szans na konkurowanie z Twoim
Hiacynty już sporo lat w jednym miejscu, trochę "rzadsze" juz nie takie zbite grube wiechy ale nadal cieszą widkiem i zapachem
Natomiast za zapachem tych koron cesarskich delikatnie mówiąc nie przepadam
Witam w nowym sezonie trochę spóźniona ale jestem.
Maj się zaczął to i ogród coraz bardziej zielono i kolorowo zaczyna wyglądać. A jak maj to bzy
Pojawiły się też czosnki i orliki, które zaanektowały moją różaną rabatę
Co prawdę dopiero zaczynają ale będzie ich dużo, szkoda tylko, że wszystkie białe ale tak właśnie wygląda niekontrolowany wysiew i barak konsekwencji z mojej strony, że co za dużo to wyrwać.
Kompostowniki jeszcze przede mną. W planach do zrobienia na ten rok. Na razie pryzma leży wcale nie przerzucana.
Za wsparcie dziękuję. Mam nadzieję, że z wiosną się obrobię, a potem to już tak na spokojnie.
Miałam kiedyś maka ogrodowego z własnego siewu, ale zanikł biedaczek. Potem maków już nie próbowałam.
Cieszę się, że chabry od Anitki ładnie rosną. Powinny kwitnąć w jednym czasie z margerytkami.
Wysiewów twoich jestem bardzo ciekawa. U mnie widziałam wschodzące kosmosy samosiejki, to je porozsadzam i niech się sieją dalej.
A nie pamiętam czy pisałam ci już, że posadziłam 17 sztuk naparstnic z siewek od mamy. Liczę, że zakwitną w tym roku.
Ula czasami to tak zazdroszczę dziewczynom, które mają ogród przy domu i nie muszą czekać na weekendy.
U mnie poidełek nie ma. Ale w niedzielę obserwowaliśmy pliszkę siwą.
Na koniec pochwalę się tylko wisterią, która kwitnie u mamy. Dostałam mmsa.