Też mnie szlag trafia, ostatnio z wieloma rzeczami odczuwam wściekłość, bezsilność i żal... Całe szczęście, że rośliny budzą się jak zawsze wiosną do życia i ich obserwacja daje ukojenie...
Wczoraj usłyszałam pukanie do drzwi. Serce mi stanęło, bo brama jest zamknięta, a moje koty stanęły na "baczność" z obłędem w oczach.
Oto gość
Dzisiaj rano "gość" wrócił. Musiałam założyć na szybę szal
Ja dzjsiaj same sukcesy . dalie zadoniczkowane a bylo tego nie malo i lilie tez zadoniczkowane muszę bo nornice i jeszcze taka radość mnie spotkała. mój kochany pan ziemiowo qupowu mnie nawiedził. A na zakończenie podreptalam do slepu i się zdziwilam mocno
Lubię czytać jak ktoś pisze, że nie boi sie cięcia
Elu, to moje "Wojtki", które też miały być wykrzyknikami na rabacie.
To były jeszcze czasy, gdzie o cięciu cisów mało wiedziałam i nie cięłam.
Dzisiaj na pewno nie dopuściłabym do tego aby tak wysoko urosły bez cięcia.
Tych cisów już nie mam w tym miejscu, przeniosłam je do drugiego ogrodu i jutro jak nie zapomnę to zrobię zdjęcie jak wyglądają po mocnym cięciu, które zaczęłam stosować po ich przeprowadzce.
Rozebrałam starą maselnicę na części, drewno już spróchniałe ale obręcze metalowe fajnie zardzewiały... na razie coś takiego zrobiłam ale chciałabym żeby te kółka były na pikach czyli ciut wyżej nad ziemią...