Aniu, mi też wydaje się, że te pierwsze to mogą być turzyce Evergold. Bo one są bardzo podobne do tej mojej przy oczku. A to Evergoldy.
Pozdrawiam.
Mało jestem na O. Ale wiosną pewnie będę więcej. Czy powojniki to już przycinać?
No to teraz już Was chyba zanudziłam, więc skończę jest jeszcze parę miejsc, które zmieniły swój wygląd, zobaczę jak w tym roku te rabaty będą wyglądały... mam nadzieję, że będzie dobrze... a już za niedługo będziemy mieć znowu takie widoczki
Zaintrygowało mnie i zaczęłam szperać. To szczepionka przeciw wściekliźnie dla lisów. Zrzucana jest z samolotów.
Kontakt człowieka ze szczepionką wymaga konsultacji medycznej. Jeżeli ktoś ją dotknie, należy te miejsce gruntownie przemyć wodą z mydłem.
Irenko cudownie, że mamy ogrody to panaceum prawie na wszystko, Blue in Raphsody piękna jak cały twój ogród, w którym przeżywasz ważne i niezapomniane chwile...
Pozdrawiam serdecznie
Spacerując po ogrodzie koło altanki znalazłam takie ustrojstwo Najpierw wypytałam domowników czy ktoś nie wie co to jest, bo po ogrodzie nikt obcy nie chodzi. Potem były domysły czy czasem sroki tego nie przyniosły bo sie błyszczy i dopiero wzięłam tel cyknęłam fotkę powiększyłam sobie i się wreszcie dowiedziałam!!!
I w ciężkim szoku jestem !!!!
Bo niby co się z tym miało stać????
Przecież to plastik i metal, a w nim płyn. Zawsze myślałam , ze taka szczepionka jest podobna do pasty czy granulki nasączonej i ma być spożyta przez zwierzaka.
Psica przeszła obok zupełnie obojętnie...na szczęście, bo by Jej pewnie operacyjnie trzeba było to coś wyciągać z brzucha.
Już nawet gdyby coś to uszkodziło to najwyżej wycieknie ta szczepionka w ziemię, a to nie ziemia ma wściekliznę nie???
Nie wiem ile tego wyrzucili w okolicy, ale sensu nie widzę, a jak pomyślę ile to lat się będzie rozkładało w ziemi to mi się krew gotuje
I niby co w moim ogrodzie miało się zaszczepić....no chyba, że ja...