Dzięki za miłe słówka
Brzozy to jedne z moich ulubionych roślin Jak już wiedziałam, że będę budować dom, to byłam pewna że w ogrodzie MUSZĄ BYĆ brzozy Dla mnie są piękne przez cały rok, ale najpiękniejsze wiosną, jak puszczają te młode delikatne listeczki no i teraz
Dziękuje Irenko, święte słowa Uwielbiam ten czas razem przez kilka dni spędzany To prawda, jesteśmy bardzo zżyte.
A ja nie za bardzo lubie grabienie, chodz też uważam, że ruch wskazany więc jak tylko mi czas pozwala to ide grabić i porządkować. Też będe sadzić nowe lilie na wiosne bo też mi chyba nornice zjadły, już mam miejsce na nie, tam gdzie wykopałam bukszpany. Tulipanów pare, też posadziłam do donic i zadołowałam bo na wiosne dam ich do wiader w których miałam cynie i potem znowu popikuje niskie cynie do nich. Wnusie już pytały czy będą siać kwiatuszki na wiosnę. Staram się im jak najwięcej przekazać. Starsza lubi już i zdjęcia aparatem robić a z dziadkiem patrzeć na filmy przyrodnicze.
Jeszcze wyjątkowo dużo liści jest na drzewach, krzewach pomimo, że i mróz był -5. Buzka Irenko
Witaj Kasia Historia winogronowa nie jest u mnie taka prosta i oczywista.
W sumie do tego roku mam z nimi problemy.
Rosną u mnie oczywiście poza szklarnią, bo szklarnia poszła z wiatrem .. hehe
Ale tak już serio, to od zawsze rosły na otwartej przestrzeni.
Przez pierwsze dwa lata po wsadzeniu praktycznie mało co przyrastały. Jak się później dowiedziałam na forum, prawdopodobnie zostały przez nas za głęboko wsadzone (choć wsadziliśmy zgodnie z zaleceniem gościa ze szkółki) i chorowały. No ale.. przeczekałam. Jak już się porządnie ukorzeniły to szły dosyć mocno. Ale ja kompletnie nie umiałam ich prowadzić/ciąć, teraz powiedzmy .. że mam już mniej więcej metodę, jak to robić.
W tym roku rosły na potęgę i kwitły również bardzo obficie. NIESTETY ... nie prysnęłam ich odpowiednio chemią, w efekcie zostały zaatakowane przez mączniaka i praktycznie w 90% zniszczone.
Tak.. taka w sumie nieciekawa historia.. Ale się nie poddaję! W przyszłym roku mam nadzieję, że już zagramy na wspólnych falach i może się wreszcie doczekam tego co powinno być
Co do podłoża - żyzna ziemia ogrodowa pomieszana z obornikiem.
Zapraszam serdecznie no i mam nadzieję, że przyszły rok będzie dla mnie bardziej łaskawy, że pozwoli mi w koncu na realizacje spotkań. Tylko Grzesiu gdzie tam mnie do Ciebie takiego melomana
Pogoda jest łaskawa oki co to i coś codziennie robie jeszcze w ogrodzie
Klon teraz pięknie się odbarwia.
A i dziecioł ma co jeść
Gosia mam nadzieję że szkic pomoże. Jak coś niejasne to dzwoń. Folię takerem zszywkujesz ok. 2 cm od krawędzi, do wysokości ziemi. Pod belką możesz zrobić rowek i podsypkę z piasku ze żwirem aby woda szybciej odpływała. Może troszkę dłużej wytrzyma konstrukcja.
2-3 kotwy na belkę a właściwie na grubszą deskę mam takie 8x18 na suficie w sypialni. Powinno utrzymać. U ciebie w tym miejscu gleba gliniasta czy bardziej piaszczysta? potrzebujesz belki z 3 stron?
Dużo zajęć bo praca zawodowa ale i czas zadumy, porzadkowanie, wnusie i tak gonie ten czas. W ogrodzie tez ciągle cos robie jeszcze.
Lubie te jesienne krokusy, nawet mroz im nie zaszkodził. Pozdrawiam
Świerki przy bramie chciałabym chyba zostawić, tego mniejszego, srebrnego może będę ciąć na poduchę. Szpaler iglaków na wysokości domu idzie aut, już ustalone z M.
Tu na planie
Chciałabym po długości jakiś żywopłot. Tak jak idzie długa linia wzdłuż. Najlepiej jakiś zupełnie samoobsługowy. Ten kawałek przy garażu odcięty linią, tam przydałby nam się placyk na auta.
Znalazłam jeszcze jakieś stare satelitarne zdjęcie
Tak jak idzie biała linia byłby ten żywopłot. Przed nim chcę równie niekłopotliwe nasadzenia i co ważne! trzeba brać pod uwagę, że w czasie śnieżnych zim będzie tam odgarniany śnieg. Preferencje to jak już nadmieniłam jak najmniej pracy i jak to na froncie ma być chyba bardziej formalnie aczkolwiek łanowych trawiastych nsadzeń nie wykluczam. Miałam tam już tysiąc pomysłów. Szpaler dereni, alejkę klonową, a ostatnio śś mi się nasunęły.