Dziś znów od rana lał deszcz. Zupełnym przypadkiem znalazłam się w ogrodzie w przerwie między padaniem a padaniem, mając w kieszeni jedynie telefon. Skorzystałam z okazji , choć nie są te zdjęcia może takie, jakie mogłyby być
Odkryłam tajemnicę kulki bluszczowej - tam jest po prostu słupek z prądem, a bluszcz się przez słupek "przerzucił" i wyoblił kanty
Remota nadal zielona, podobnie jak niektóre paprocie.
Ale najbardziej chciałabym żeby jakieś dobre duszyczki poradziły mi czy jest sens robić rabatkę przy domu. Myślałam o pólkolu pod oknami kuchennymi. Zrobiłam fotki z kilku stron. Miejsce wygląda tak:
Plusy: rabatka na nowe chciejstwa , przełamanie schematycznych rabat pod płotem, ukrycie łysych pasków przy zabetonowanym chodniku (trawa tu nie chce rosnąć), zmniejszenie trawnika , zagospodarowanie pustej przestrzeni przy domu.
Minusy: na boki rabaty będzie spadał śnieg z dachu, mocne nasłonecznienie. Innych minusów w zasadzie nie znajduję bardziej zastanawiam się czy taka rabata będzie w ogóle pasować w tym miejscu.
Co o tym sądzicie?
Mam jeszcze rabatę z magnolią i przy tej co roku mnie kusi żeby coś dosadzić bo magnolia jest ladna wczesną jesienią a potem to już tylko zielone liście ale wiem że nie wolno grzebać przy korzeniach magnolii więc się powstrzymuję . Oczywiście kusi mnie też żeby coś innego w jej miejsce posadzić ale szkoda mi magnolii. Rośnie tu już kilka lat i radzi sobie mimo wygwizdowa.
Ta zimozielona rabatka pod oknem była zrobiona jako pierwsza czyli jakieś 3-4 lata temu i do tej pory nie wpadłam na to żeby cokolwiek tam dosadzić .
Ale poddałaś mi mýśl. Generalnie nie lubię grzebać w żwirowych rabatkach ale może faktycznie można by było coś tam dosadzić np. wrzosy albo coś innego.
Z bliska ta rabata wygląda tak:
Myślicie, że można by przy bukszpanach i trzmielinie coś posadzić? Ja do końca nie wiem jakie one mają korzenie.
U mnie deszczu było mało więc wczoraj poleciałam podlać różanecznika i kilka zimozielonych. Stąd tych parę zdjęć bo tak to nie wyłażę na ogród. Tak więc dzisiaj oczywiście musiał spaść deszcz . Ale niech pada. Najniższa temperatura jak do tej pory -6. Okryłam tylko judaszowca. Róż też póki co nie kopczykuję. Zobaczymy co będzie w styczniu i lutym.
Namowiłam eMka wczoraj żeby śliwy pobielił. I mam teraz quasi brzózki .
Wczoraj zrobiłam drugi bok w boazerii. To był wyczyn bo trzeba było pokonywać płot. Miałam 2 drabiny po obu stronach i tak przechodziłam na wysokościach
Wyrysowałam też jak chcę zaszklić - tak ma wyglądać podział komór
W realu jeszcze ładniejsze Za wytrwałość szczerze podziwiam.
No właśnie Romciu- nie zawsze te skrzydlate chcą nam pozować. U mnie szczygły przylatują do karmnika jak mocniej przymrozi. Fajne są. Jak poobsiadają okoliczne krzaki to jak bombki na choince wyglądają. Dudka w realu u siebie miałam okazję zobaczyć raz- ale niestety baaardzo dawno temu. I masz zupełną rację- to było przeżycie.
Musiałam wygooglować tego pełzacza- ale masz rarytasy. U mnie przy karmniku też głównie mazurki i wszelkiej maści sikory. No i dzwońce. Zięby mam, ale one zdecydowanie niskopodłogowce- najchętniej żerują na ziemi. Grubodziób bardzo cieszy. Mam nadzieje, że zawita do mnie kiedyś kowalik. Wiem, że są w okolicy.
Niestety padł mi lepszy aparat i teraz będą gorsze foty. Na ogrodzie buro, więc będzie na pewno potrzebne trochę ozdób. Na razie powolutku coś zakładam...
Np fantastyczny karmnik od Agani Dzwonki
Aniu, piszesz, że próbowałaś z begoniami, ale z którymi? Bo te stale kwitnące potrzebują słońca, natomiast bulwiaste bardzo lubią cień. W poprzednim ogrodzie miałam pod drzewami pojemniki z tymi bulwiastymi i brak słońca im nie przeszkadzał, kwitły obficie aż do października. Może warto spróbować?