Ja tak teraz zakopczykowałam guzikowca i drzewko truskawkowe, przy samiutkim pieńku robię taką szczelinę dookoła paluchem, powietrze dochodzi, a na korzeniach nadal ciepełko.
Ale całkowite zakopczykowanie robię już trzy sezony peoniom drzewiastym od Mariusza i co wiosnę żyją. Trociny zamarzają, a nie ulegują się jak zimia na szczelnie więc powietrza zawsze coś dociera. Ty masz go pod domem, można w cieplejsze dni ciut rozgarnąć, by przesechł. Wychodzę z założenia, że skoro różom to nie szkodzi, ani budlejom to i temu nie zaszkodzi, bo przecież zimą śpi, a wiosną jak miną duże mrozy od razu rozkopcować od pnia.
Moja gunnera zasypana liśćmi na maxa, nie zawsze suchymi, a nie wygniwa przez to bo to też nie jest szczelne okrycie.
Tak myślę można by wokół samego pieńka owinąć taką siateczką plastikową drobną ze dwa razy i dopiero na to dać wióry to by tego powietrza więcej dochodziło jeszcze.....przemyśl. Trzeba tak zrobić by było dobrze.
Młody dzieć musiał znać mores, jak dorośli rozmawiali. Do komory, za piec, i ani mru, mru. Nie to co teraz, niedorostki do blatu, a już przy stole. Nie powiem, dla dzieci lepszy czas teraz, rosną na odważnych, nie zahukanych ludzi, a nie takich nieśmiałych przez całe życie. Ale jak mówisz, Aniu, takie były czasy wojenne, i tuż po. Nie wiadomo kto swój, a kto nieprzyjaciel.
Sylwia dziś zrobiłam taki kopczyk na razie jak dla róż z przekompostowanych wiór i zastanawiałam się czy jak tak obsypię pień to dobrze bo powietrza nie będzie czy się nie zadusi - pogoda różna - jeszcze ciepło bedzie jak słońce zaświeci
sama nie wiem co z tym dołem robić
A tak mnie nastraszyłyście, że poszłam i dziś żeby choć dosypać na korzenie
ale byłam tylko chwileczkę
A w kwestii hortensji -
do tej pory największa kolekcję widziałam w Wojsławicach - są nowe na tym nowym miejscu i wokół oczka
byłam akurat jak kwitły to sobie kilka fotek zrobiła bo mi się takie fioletowe podobają