W niedzielę mała niespodzianka, od października nie ma busów do Krakowa, więc chcąc czy nie musiałyśmy dojść do najbliższego miasta - Skały i tam czegoś szukać. Byłyśmy w Krakowie dość wcześnie, zostawiłyśmy plecaki w poczekalni i jeszcze obeszłyśmy Stare Miasto
W domu byłam późno, ale wypoczęta, zrelaksowana, pozytywnie wymęczona chodzeniem, tak jak lubię
Od poniedziałku niestety szara rzeczywistość.
W sobotę miałyśmy dłuższą trasę, prawie 21 km.
Zaczęłyśmy od Zamku w Ojcowie, później Maczuga Herkulesa i Zamek w Pieskowej Skale, a wracałyśmy przepiękną Doliną Sąspowską. Wszystko byłoby cudnie, gdyby nie całodzienny deszcz, co sprawiło, że po kolana byłyśmy w błocie
Mimo wszystko zakochałam się w tych miejscach i już kombinuję kiedy zabrać rodzinkę
W poprzedni piątek skoro świt udałam się na pociąg do Krakowa. Z wielkim plecakiem na plecach, jak za starych czasów Zapowiadał się super, doroczny, babski wyjazd i tak też było. Trzeci rok z rzędu z koleżankami zostawiamy dzieci i mężów i śmigamy gdzieś sobie. Tym razem nie szło nam od początku, do tego powoli się ekipa wykruszała i suma summarum pojechałyśmy we trzy. Punkt zbiórki - dworzec w Krakowie, a potem bus do Ojcowa. Noclegi zamówione w samym Parku Narodowym.
Na miejscu byłyśmy już około południa, piątek był cudny słoneczny. Zrobiłyśmy małą trasę na rozgrzewkę, około 11 km. Zwiedziłyśmy Jaskinię Łokietka i wieczorem popijałyśmy rum w drinkach
Agatko staram się zawsze robić zdjęcia przed zachodem słońca, zabawa światłem i cieniem. Niestety nie zawsze mam przy sobie aparat by uchwycić chwile a te jak wiadomo są ulotne, obrazy zostają w pamięci lecz na krótko. Lubię robić zdjęcia ale brakuje mi dobrego sprzętu i wykształcenia w tym kierunku więc pstrykam amatorsko.
Dziękuję za piękne słowa. Flirt liści na murawie ...
Gosiu wycieczka do Was była niesamowita Stęskniło mi się za Ogrodowym towarzystwem i Muszkieterkami! Jak zwykle złapałyśmy fazę i śmiechom w podróży nie było końca. Pogoda nam sprzyjała, tak słonecznej i ciepłej niedzieli dawno nie było o tej porze roku. Wasz ogród na żywo urzeka jeszcze bardziej niż na najładniejszych zdjęciach. A określenie Sylwii, że to bombonierka wykwintnych pralinek jest jak najbardziej trafne!
Daliśmy ciała jedynie z grupowymi fociami na pamiątkę Tak to jest jak się człowiek "zagada" i "zaogląda". Wspomnienia w głowie zostają i to najważniejsze!
Kilka fotek, Kondzio i Gospodarze. Gosia i Krzysiu zafundowali nam niesamowitą ucztę nie tylko dla ducha, ale też żołądka Stół uginał się od pyszności. A eMuś raz jeszcze dziękuje za paczkę żywnościową
Odpoczynek po uczcie. Łasuch Kondzio zjadł najwięcej pierogów Nie dziwię się, były rewelacyjne! Siedziałam obok niego i też podjadałam ile się dało
Ogrodowe dysputy z Anitką - jej rady jak zawsze dla mnie bezcenne. Każdy wyjazd to oprócz przyjemności ogromna lekcja, w jakim kierunku podążać bez większych potknięć
Moje ulubione kadry okiem... no nie pamiętam... Fotografie wybacz! Ale zapisuję bo piękne i inspirujące!
Sylwia rzadko siedzę na tych ławkach, raczej je kolekcjonuję. Stoły służą do wyeksponowania doniczek z sezonowymi roślinami. Najczęściej zdarza mi się latem wyciągnąć na leżakach.