Niby Dzień Pracy był wczoraj ( zakończył się m.in posadzeniem perovskii Little Spire i testowaniem nowej akumulatorowej golareczki do trawki- dzięki memu lubemu w końcu mam sprzęcik, który jestem w stanie uciągnąć i obsłużyć ), ale to nie koniec prac na ten weekend, bo na swoją kolej grzecznie czekają supertunie Fuchsia- to plan na dziś .
Patriotycznie i ku chwale ojczyzny, ludzie ogrodów i zieleni- łączmy się ( w bólu pleców i satysfakcji po całym dniu spędzonym na świeżym powietrzu- szpadle w dłoń i na koń! ).
Bożenko, dzięki za wpis i docenienie. Dziś idę na opalanie , pracy chyba nie będzie, chyba, że ktoś będzie chętny na zbicie kalorii i poprawienie bicepsów. Miłej majówki.
Czarnowidztwo precz, czas posadzić.. sadźca . Albo jeszcze lepiej dwa .
Napastnice bylinowe i niewykopane przeze mnie na zimę dalie odeszły do krainy wiecznych łowów (kompletnie jednak nie umiem sobie wyobrazić, co one tam łowić będą?!). Myślę, że Little Joe (albo jak w kraju nad Wisłą zwać go by mogli: mały Józio) będzie godnym następcą :
Ależ miałam Aniu i to niezłe do -4°C ścięło mi aktinidię, a korona się do Ciebie wdzięczy za komplement
Haniu dziękuję, już był fantastyczny pierwszy dzień towarzyski, oj, co to będzie dalej
Aniu ajko nie będę protestować
No cóż Gosiu, jak to w życiu roślin bywa
Sylwio, życzę Ci, żeby cebulice rozrastały się bujnie ale w tym roku jakoś ich mniej było.
WafelkuMarcinieMagarku Aniu makówki chyba zadowolone z Waszych komplementów
Dzisiaj pełnia Kwiatowego Księżyca, myślałam, że cały czas będzie taki pomarańczowy, ale jednak nie. Pierwsze zdj trochę zniekształcone bo tuż nad linią horyzontu o 21 godz, drugie 2 h dalej
Asiu ani trochę, uwielbiam, podobnie jak bzu, konwalii
Aniu dokładnie tak, wczoraj przyszły supertunie, ładne roślinki, ale już nie zapakowane jak te wyżej, jedna całkiem wypadła z ziemią z doniczki sponiewierana w pudle, ściśnięte za mocno w celofanie zbyt ciasną gumką, że odłamały się części łodyżek....Robiłam zakupy dla nas czworga, więc teraz sobie musiałam przydzielić te uszkodzone...
Magarku nie, żadnych robaczków, widać te Twoje jakieś tubylcze albo endemiczne jak kto woli
O tak Madziu, fascynująca mam koleżankę po kursach ziołolecznictwa, ale to już totalna szalenica, czego ona nie je, nie pije, nie suszy
Mój tojad jest taki cieniowany, w zeszłym roku zakupiłam różowy, widzę, ze odżył, ciekawam jak będzie wyglądał, a Ty masz o ile pamiętam taki bardziej kobaltowy: https://www.ogrodowisko.pl/watek/11399-grzebiuszka-ziemna?page=33
A ten ogrodowy skurczybyk grasuje, woda z węża tylko wypłukuje nowe otwory, dla porównania wielkości palce, żadnych kopców nie tworzy, otwory nie łatwe do znalezienia, bo często ukryte:
Kasia, tego żwirku to chyba całego nie da się zebrać, co?
No dobra, na początek koncepcja nowej ścieżki - będzie połączona z mniejszym kółkiem pod debem, acz kółko raczej przestanie być kółkiem, ulegnie drobnej modyfikacji. Ostateczny jego kształt (tego kółka) jeszcze się nie wyklarował.
Darń z prostokąta do usunięcia.
Magara, no właśnie, też je miałam dotąd za niezawodne, i tym bardziej byłam zszokowana, że mi tu marnieją. Dopóki nie zbadałam pH ziemi i nie poczytałam, jakie rośliny takiego kwaśnego podłoża zdecydowanie nie lubią - okazało się że to między innymi właśnie tulipany, nawet te botaniczne I wystarczył jeden sezon, aby je niemal zupełnie wykończyć, tak że zakwitły nielicznymi bardzo rachitycznymi namiastkami kwiatów.