Ja chyba po prostu szukam dziury w całym a może za dużą kolekcję zrobiłam różności i po wizycie u Danusi mało co zaskakuje. Wręcz brakuje mi takich smaczków i zapominam, że niedawno taka gama jeżówek jak ta na kiermaszu do kupienia spowodowałaby moje bankructwo. Teraz się częściowo nimi nasyciłam i już nie zrobiły takiego wrażenia. A roślin jest taka ilość, że co i rusz mnie jakieś odmiany zaskakują u kogoś. Te nasze wspólne wizyty ogrodowe chyba najwięcej mi frajdy dają. I sadzonek nowych
W sumie to dochodzę do wniosku, że wolę ogród po zmroku. Bałaganu i błędów tak mocno nie widać
Elisko dziękuję bardzo za te miłe słowa.
Dekoracji troszeńkę jest.Więcej mi się marzy pewnych.Ale to może z czasem .
wiesz jak to jest , są rzeczy ważne i wązniejsze.
Sezon na owoce i śliwki .W różnej postaci.I w ciastach też
I na dynie
Posadziłam wreszcie małe drzewko szczepione, które stało u mnie w donicy od wiosny. Cud, że nie padło . Nigdzie mi nie pasowało i wylądowało w końcu między azaliami japońskimi. Gdzieś musiałam posadzić przed zimą. Tak to jest jak się kupuje w necie i niechcący wpadnie coś więcej do koszyka .
Aha przyniosłam pod jarzębinę bergenie które denerwowały mojego męża przy koszeniu. Bo rzucały się pod kosiarkę. A mnie denerwowały ty ciągle usychające liście. Dałam drugą szansę dla seslerii. Jakimś cudem w koncie ogrodu nie podlewa dała radę. I żyje. Byle jaka ale żyje. Też będzie denerwowała męża bo będzie wpadać pod kosiarkę. Byle mnie tym razem nie denerwowała. Jak znów będą z niej naleśniki to wywalę.