Potem stwierdziłam, że dwa tygodnie urlopu w wakacje to dla mnie stanowczo za krótko. W związku z tym jestem znowu na urlopie... Kilka dni nad polskim morzem to zupełny spontan, ale właśnie tego potrzebowałam.
Najpierw półwysep helski...Hel (latarnia morska, wojenne fortyfikacje, promenada na cyplu, port, fokarium), Jastarnia (port i przepyszna rybka w lokalnej restauracji), Jurata (plaża)
Potem Władysławów (plaża, taras widokowy), Jastrzębia Góra (Lisi Jar, „Gwiazda Północy”, klify), Rozewie (dwie latarnie morskie) i romantyczny zachód słońca na plaży w Karwi
Hel