Ja swojego guzikowca poprzesadzam niedaleko stawu .I tam rosnie dobrez, nawet bezpodlewania..Przy przesadzeniu go przydzielam i zauważyłam,ze w miejscu przyciecia po 3 , 4 gałązki wypuścił. Czyli służy mu ciecie.
A jego miejsce poszła hortensja bukietowa.
Przeryte malusio, ale widać ile jeszcze brakuje do poziomu kostki:
Nie dodałam jeszcze nic, lekko ziemia glebogryzarką wzruszona z samego dna, bo nawet wideł nie dało rady wbić. Przeryte widłami wybrane kamienie, korzenie, itp.
Może ktoś nie wierzyć, ale to faktycznie margerytki. W jednym miejscu już dawno ścięte, a te dzikie kwitną. Nawet wczoraj jeszcze kwiaty były na nich.
I parę ogólnych widoczków, moje nasadzenia to jak wyspy teraz. Stanowczo muszę poeksperymentować z terminem koszenia trawy. Ta kupka kamieni to nasze grilo-ognisko.
Ta wykoszona łąka i grusza obłożona starym sianem, to już włości sąsiada.
Dziękuję Małgosiu ,
Rutewka jestem zachwycona.Mam nadzieje ,ze w następnym roku tez będzie piękna.
Nie wiem jak ona szybko czy wolno się rozrasta .
te mi kupiła w jakieś szkółce Agnieszka- agapant.Ale patrzyłam w Albamarze tez jest .moze i w innych szkolakach.trzeba byłoby poszukać.
w lecie tylko w donice rośliny kupuje.
tak samo krwawnik wiązówkowaty, rośnie za mikołajkiem a nawet go nie widać w tym roku.
Zajrzała Ela, to specjalnie dla niej moje malwy. A dla Ani gipsówka, taka mała sadzona wiosną z kawałka korzonka.
Żeby było klimatycznie, to zdjęcie ze stipą. Bardzo fotogeniczna trawka, ale u mnie raczej nie przeżywa. Ta na wiosnę miała więcej żółtego niż zielonego. Więcej jej sadzić nie będę. Stawiam na odporniejsze rośliny.
Takie pysznogłówki na przykład. W dodatku szybko się rozrastają.
Wzieło mnie też na pięciorniki bo dobrze znoszą suszę i takie sobie 3 sprawiłam - orange (choć podobno w upale żółte a poza upałami pomarańczowe - zobaczymy )
A w oczku zakwitła lilia
Wybaczcie mi tą zwłokę, ale miałam urwanie głowy przed urlopem i siedziałam dłużej w pracy, a na urlopie totalny odwyk od ogrodowiska. Nawet w telefonie nie podglądałam co się u was dzieje. Pewnie nie nadrobię wszystkiego, ale już jestem.
Niestety aktualnych foteczek z działki nie mam, bo dopiero wczoraj był pierwszy dzień roboczy po urlopie i koszenie jeszcze nie skończone. Ale żeby nie było, to wstawię przedurlpowe z 14 lipca.
Kłosowiec i krwawnik kichawiec. Wyczekane kwitnące świecznice.
Astry od Anitki jeszcze kwitły, ta szałwia za nimi taka biedna,bo ją przesadzałam w te upały. Ścięłam i lałam wodę za każdym razem. Dziś mogę powiedzieć, że operacja się udała, są nowe listki.
Rudbekia Goldstrum dopiero przygotowuje się do pokazu.
Tojeść orszelinowa od Małej Mi - kwitnie, ale jest niziutka, nawet do połowy wysokości zwykłych różowych jeżówek nie dorasta. Cieszę się, że dała radę przeżyć w te upały.
Dzisiaj tylko przebiegłam przez ogród... chyba wcale za mną nie tęskni, bo radzi sobie zupełnie sam. Ostatnie opady trochę poprawiły jego kondycję.
Musiałam się napatrzeć na dwa tygodnie, może stęsknię się na tyle żeby znów ruszyć cztery litery i zabrać się za robotę w ogrodzie. W urzędzie nam powiedzieli, że odpowiedzi na reklamację projektu możemy się spodziewać w połowie września i coś czuję, że od tej decyzji będzie zależało moje dalsze zaangażowanie Ciekawa jestem czy będzie mi dane zamieszkanie w moim Raju?
Od zbierania borówek bolą mnie paluszki, ale czas odezwać się do Was. Dziś lajtowo, pada deszczyk od rana, a ja nie musiałam do ogrodu. Dobrze było trochę pomieszkać w domu.
Ogórki zakiszone, borówka zamrożona, pies wyprowadzony. Teraz wieczorny odpoczynek.