Nie pisałam nic ponad miesiąc, bo mimo, że działo się dużo to jakoś weny nie było.
Trzy tygodnie trwała walka o zdrowie bliskiej mi osoby... Niestety 1 lipca wujek Edek odszedł. Był jedynym bratem mojego nieżyjącego od dwóch lat taty. Obaj w pełni sił odeszli za wcześnie. Czyżby jakieś ważne zadanie było gdzieś tam do wykonania... a może po prostu pora odpocząć...
Trudno pogodzić się z przemijaniem, nagle zostawiamy wszystko co jest dla nas ważne, a może nie to jest najważniejsze... Pytania bez odpowiedzi, najtrudniejsze!
Tak sobie myślę, że nie ma z nami trzech panów, którzy budowali nasz dom... Taty, Edzia i Pana Staszka. Oni zrobili najwięcej i za to im DZIĘKUJĘ

Edziu z łopatą, Józek nadzoruje

To wujek pomagał mi sadzić pierwsze drzewka, a taczki ze zdjęcia używam do dziś
Jako, że smutki zawsze topię w pracy to pracowałam ze zdwojoną mocą, co przy ostatnich upałach nie było takie proste. Zdjęć zazwyczaj z takiej roboty u mnie brak. Ale to już chyba wiecie, że jak się Iwonka zarobi to rzadko foci
Na szczęście trochę dokumentacji z ostatniego czasu mam głównie dzięki niezawodnym ogrodowiskowym fotografom i odbywającym się spotkaniom.
W dwóch nie mogłam uczestniczyć. Dziękuję Anpi Ani "Za drzwiami do ogrodu" i Dorotce123 z wątku - "W moim małym ogródeczku" za zaproszenia! Kiedyś Dziewczyny na pewno do Was dojadę

A wy do mnie

Ania już niedługo

Udało mi się dotrzeć do Katki z "Mojej bajki", Agatki z wątku "Moje ukochane miejsce na ziemi" i Sylwii z "Rancza Szmaragdowa Dolina". Po raz kolejny byłam też u Kapiasa. Dziękuję wszystkim za zaproszenia, za towarzystwo

Spotkania ogrodowe dają mi niesamowicie dużo, w kolekcji wspomnień są bezcenne. Cieszę się, że jestem z Wami i mam nadzieję, że nawet jak znikam na chwilkę to mi to wybaczacie