A to foto dla Kasi z Bajki.
Hortka od Kasi zakwitła i jak ślicznie.. muszę ja wyciągnąć na bardziej eksponowane miejsce .. Hortensja ukorzeniona przez Kasię
O mamuniu!! Cóż to za cudo!!?! Wybacz, bo mam nieco zaległości, może pisałaś niedawno, choć cofałam się nieco i nie znalazłam. Twoje róże kwitnieneim godnie zastępują różaneczniki, a biorąc pod uwagę jakie masz rodki i azalie, to nie lada wyczyn
Sylwia jak to wygląda, to ktoś kto tego nie widział, nie jest w stanie sobie wyobrazić..
Skorupkowe były ale nawet ich nie zbierałam, a w tym roku jakaś plaga ich.. ale te chociaż nie są takie obrzydliwe.. wiec aż tak nie denerwują, też zżerają ale nie w takim tempie.. Ale są ich tysiące.. z jednego pnia drzewa po deszczu zebrałam po 10-20 szt.. czego one tam szukają. Na różanecznikach to siedzą na 2 metrach..
Zaraz zaczną się opuchlaki, ćma bukszpanowa.. ot i takie to nasze ogrodniczkowanie..
Za to wczoraj cały dzień przewalczyłam z linią brzegową oczka, bo wydzieraliśmy pałki wodne co cały czas się wywracały. Ze 100 kg to ważyło.. już mieliśmy sie poddać z wydzieraniem.. Jak rozwaliłam jeden brzeg to poprawiłam już prawie całość, tylko cementu brakło Wypieliłam z kamieni siewki i wreszcie jakoś to wygląda Czysto i schludnie.. pięknie spędziłam dzień.. aż mi się dobrze zrobiło
Miłorząb jest dla mnie fascynujący, jego długowieczność i duża tolerancja. To podobno relikt przeszłości - żywa skamieniałość. Z miłorzębami związana jest bogata symbolika – witalności i nadziei..
Dziś po raz czwarty w tym tygodniu był ulewny deszcz z silnym wiatrem. Mam poprzechylane wszystkie lilie, już mi brakło patyczków, żeby je popodpierać.
Ela u ciebie Katalpa że strachu że ją wykopiesz zaczęła rosnąć. Ja powiedziałam sobie w zeszłym roku że jak mi Stipa tej zimy nie przezimuje i nie odbije to jest jej ostatni sezon u mnie. Nie będę jej co roku siała koniec. I postarała się, że strachu?
Dokładnie jest to jak szarańcza i jest przywleczone z materiałem szkółkarskim do sadów koło Rzeszowa.. plotka głosiła, że przywlekli to, bo miały zjadać spady jabłek.. ale to chyba bujda.. Nie ma środków które by krążyły w roślinie i truły ślimaki. Podsypuję w strategiczne miejsca granulki.. są skuteczne na nagusy.. skorupkowe nie do końca się na to łapią. Bez tego bym nie miała ogrodu.. chyba że tylko trawnik i tuje.
Tak, pod ochroną i taka że wpisana do Polskiej Czerwonej Księgi Roślin.. a historia ponownego odkrycia jej, jest też ciekawa. Myślano że wymarła i znalazła się w jeziorze Goczałkowickim.
Teraz można ją kupić. Jest śliczna...a najładniej wygląda jak pokryje większy obszar.. ja ją nazywam koniczynką szczęścia . Bo czterolistna i wygląda jak koniczynka..
W oczku mi wyginęła ostatnio, ale przezimowała w kastrze z lotosem.. podzieliłam i liczę że się rozrośnie. A w ciurkadełku ma sie dobrze i jest jej coraz więcej, co mnie bardzo cieszy.
Nie bardzo sprzyja. Przelatuje nad nami front burzowy. Rano padało, potem kilka godzin przerwy, a teraz znowu burza.
Przerwę miedzy porannym i wieczornym opadem wykorzystałam na prace korekcyjne na froncie. W grudniu wyleciał stamtąd 4 metrowy świerk kłujący. Czynione wtedy w pospiechu korekty niestety zawierały niedociągnięcia. Wykorzystałam sprzyjająca aurę i coś tam podłubałam. Wykopałam 3 jałowce płożące (z braku światła były nad wyraz kiepskie). Przesunęłam dwa rododendrony, dosadziłam hortensję Tardivę (w poprzednim miejscu zagłuszały ją derenie jadalne), wsadziłam trochę host i jako zadarniacza użyłam runianki. Zeszło mi 5 godzin. Cieszę się, że mam to już za sobą.
Zdjęć brak, bo to wnętrze rabaty i w świetle zachodzącego słońca nic nie widać.
Mam nadzieję, że to już koniec frontowych tetrisów.
Miałam zmieniać nasadzenia w donicach, ale podczas pobytu na lokalnym ryneczku zaczęło lać, a bez parasola trudno było się skupić na wybieraniu. Gryzie mi się jeszcze ta tuja Aurea nana. Przycięłam ją. Czekam na stożki z ostrokrzewów i może wtedy się jej pozbędę. Z drugiej strony przydaje się w okresie bezlistności innych roślin. Do obserwacji!