Korzystając z chłodniejszego dnia wybrałam się na bazarek po heliotropy na balkon. Ale było sporo kwitnących dorodnych bylinek, no i dwie przyjechały ze mną do domu - niestety bez nazw odmian.
Bardzo mi się chciało jasnoróżowej monardy już od dawna. Były. Ale kiedy zobaczyłam tę amarantową ... to różowa przegrała w konkursie piękności
Dla równowagi wzięłam więc jasnoróżowego floksa z ciemniejszym środkiem. Może się okazać, że takiego już mam, ale stojąc przed nimi na bazarku byłam baaardzo przekonana, że takiego właśnie nie mam
Po powrocie wzięłam się za to, czego w ogrodniczkowaniu nie lubię - za sianie. No bo to już ostatni dzwonek na różne sałaty i jarmuż. Popikowałam też nareszcie siewki poziomek - biedne, spaliło je czerwcowe słońce, mimo że stały na wschodnim balkonie. Mam nadzieję, że uda im się jednak pozbierać i się rozrosną.
Dorotko ja nawożę końskim nawozem i gnojówką z pokrzywy i tyle...
no i po Waszych sugestiach wymyśliłem nową rabatę kosztem trawnika no to będzie robota
Wierzbę Iwa musiałam przywiązać do tui, bo kładła się pod własnym ciężarem na ogrodzeniu i niczym nie dawała się podeprzeć. W ten sposób znikło i tak wąskie przejście.
Powojnik - jak mu brakuje miejsca na kratce, bo inny się na niej rozpycha - wyszukuje sobie miejsce do życia niżej pomiędzy innymi roślinami ...
Zakwitł Elf Naparstnice natomiast marniutkie w tym roku