Ula to jesteś nie zniszczalna. Ja wstałam o 5;30 i prosto wyszłam do ogrodu pstrykać zdjęcia. Było tak bez wietrznie, spokojnie.
Ogród Anity obejrzałam z ogromną ciekawością. Szkoda, że nie może być aktywna ale cieszę się, że choć małą cząstkę jej ogrodu mam u siebie. Na początku mojego bytu na Ogrodowisku mój ogród świecił pustką. Byłam wdzięczna za każdą roślinę. Posadziłam pierwszą tawułę japońską, pierwsze lawendy. Do tego kilka choinek i to wszystko. Anita dobra dusza przysłała mi sporo roślin między innymi te zieloną tawułkę, za nią żurawkę, stipę od której pochodzą pozostałe. Hosty, języczkę, turzycę palmową, bodziszka, tojeść, i jeszcze kilka traw. Kiedy patrzę na te rośliny przed oczami mam ogród Anity. Dostałam też sporo traw od Ewy Bacowej. Roślinki od Iwonki. To bardzo przyjemne uczucie jak poszczególne rośliny kojarzą się z konkretnymi osobami.