No i przebój dnia dzisiejszego

Wreszcie mam pierwszą pszczelą rodzinkę, hihi


Krainka/Karolinka


Mój kolega pszczelarz mi rano przywiózł odkład, wszystko pięknie zapakowaliśmy do ula, oczywiście on działał... a ja się tylko przyglądałam z boku

Po południu kolega do mnie dzwoni, że przemyślał sprawę, i że muszę wyciągnąć jedną ramkę z węzą z ula, bo istnieje ryzyko, że pszczoły zaziębią czerw. Nie powiem, stracha miałam jak nie wiem co, ale założyłam kapelusz, otworzyłam ul.. omiotłam pszczoły... no i wyciągnęłam tę jedną ramkę. Pszczoły były bardzo spokojne. A ja normalnie na jednym wdechu...uff.. ale udało się
Ależ dumna byłam z siebie

