Ścieżka przechodziła armagedon- sporo ścinanych było na nią gałęzi - torowaliśmy drogę i obszar wokół domku narzędziowego
Żwirową ścieżkę od lat mam na froncie
Jutro przypomne się o poprawce, dziś miałam domek na głowie i pana od elewacji - na jesień znów będzie się działo
I jego dzisiejsza redukcja - ściełam bardzo stary chorowity bez czarny
który co roku ściekał mszycami
Teraz miejsce wokół lustra zyskało słoneczko O właśnie przypomniało mi się że mam panel do pomalowania
Krąży nade mną burza. Niebo ciemne, od czasu do czasu zrywa się wiatr, komary tną jak wściekłe. Grzmi i czasem nawet coś błyśnie. Ale nie pada... póki co spadło z 10 kropel i finito. Ale nie tracę nadziei na wodę z nieba. Ustawiłam jednak podlewanie na jednej z rabat.
I pstryknęłam kilka pochmurnych fotek.
Tu mam niebiesko
Klonikowa
Cienista zarasta
Tu się będzie działo
Podokienna - tu mam busz
I tu też
Las ma praktycznie wszędzie bo kocham busz... Ogród to taka moja kryjówka... Rabata różana i japoniec faktycznie nie przechodzą rewolucji ale one też są dla mnie dobre.
Róże nie znosze za ich kolce ale podziwiam za urode i za.... wspomnienia o babci...
Mój busz
Tyle że eMuś średnio zadowolony z niej jak przejechał kosiarka - będziemy musieli dać na kamień coś drobniejszego. Ale mam rabatę do zagospodarowania Domek widać też z ogrodu (troszkę).
A po robocie oboje się masujemy w jakuzzi
Dziękuje Lubię ta ścieżkę z płyt i z tego połączenia z oczkiem jestem zadowolona, powolutku kropka nad i się dopełnia.
W ogóle oczko to jedna z moich ulubionych stref w ogrodzie
Nie ma dnia bez kąpieli - ale fotek na tą okazję nie robię Teraz jak są upały to nie grzejemy a woda i tak ma 30 stopni
Robota teraz wre - wirz mi kwiecień leżałam, po tych nagraniach nic mi sie już nie chciało...
Jedno co mnie drażniło to to - brak domku narzędziowego i wielki burdel... Miesiąc czekałam ale warto było - dziś domek został postawiony. Po raz pierwszy zamówiłam też usługę malowania, naprawdę nie mam już siły na trzecią w tym sezonie budowle
I jeszcze spacer po lewadach (o ile mi wiadomo tylko na Maderze pozyskuje się slodką wodę w taki sposób). Lewady to tysiące kilometrów rynien/koryt w górach które okalają szczyty i odprowadzają wodę z gór w dół do nawadniania pół i do celów komunalnych. Położenie wyspy na oceanie sprzyja powstawaniu chmur które wchodzą w doliny poniżej szczytów i roślinny maderyjskim odbierają tym chmurom wodę. Woda ta jest kanalizowana od XV w właśnie do lewad i płynie lewadami w dół. Madera ma slodkiej czystej wody pod dostatkiem mimo że nie ma ani jednej studni.
Aniu ja tak się cieszyłam z tego wyjazdu że sama sobie zazdrościłam
Żartuję ale naprawdę to fajne miejsce. I tobie też by skradło serce bo tam głównie cudne góry, widokowe miejsca, urwiska, przełęcze i stosunkowo wysokie skaliste szczyty - do 2000 m. A do tego dużo tras do chodzenia - ja zabrałam oczywiście buty trekkingowe żeby skorzystać w pełni z uroków tego miejsca.
Tak więc podsumowując Madera to góry + cudna roślinność + ocean.
Gosieńko, ja sobie co roku obiecuje, że już więcej róż nie kupię. I na tym się kończy. Wcześniej kupowałam w dużych ilościach, teraz pojedyncze sztuki. Zauważyłam, że kiedy spulchniam ziemię wokół nich dużo lepiej rosną i kwitną. Dlatego żadne z nich nie są u mnie w korze lub w żwirze. Tak sadzę żeby mieć dostęp do każdego krzaka. Kiedyś babcia mi mówiłam że róże powinno się obdziabywać do końca lipca, później tylko wygrywać chwasty. Myślę, że wiedziała co mówi, bo zawsze miała przepiękne róże.
Pozdrawiam
Tak myślisz Aga?
Ok. To wypoczywajcie dalej do woli. Dorzucę jeszcze to i owo
A poza tym nie da się pokazać Madery nie pokazując roślin. Więc właściwie to pozostaję wciąż w głównym i przewodnim temacie tego forum
Ja i drzewo Dragon Tree
Ja i kroton
Ja i bananowiec
Ja i Agapanty
Nota bene przywiozłam kłącza/cebule Agaoantów białych i niebieskich, będę je hodować w donicach na tarasie i oczywiście chować na zimę - zobaczymy jak mi się to uda.
Tam one rosną wszędzie na trawnikach, na klombach, w ogrodach przydomowych i jak nasze mlecze przy drogach, na skalistych zboczach - wszędzie...