A NN od mamy zniosła zimę bez szwanku.
Jeszcze chciałam pokazać czarcikęsa. On tak rozkłada się na boki i te pędy leżące na ziemi się ukorzeniają. Porobiłam sobie trochę sadzonek z odciętych łodyg, a teraz widzę, że spokojnie mogę go odkopywać i przesadzać. Tylko pewnie mu trzeba przeznaczyć odrębne poletko, bo zjada sąsiadów.
I jeszcze raz kwitnące czereśnie. Na drugim zdjęciu u mnie. Aż szkoda, że to dzikie. Ale moje drzewka czereśniowe mają po 10 kwiatków.
I tak dotarliśmy do końca przechadzki po mojej łące.
Plewię i przesadzam w dalszym ciągu.
Dodatkowo w sobotę wkopałam rynny, żeby tak nie odstawały. Przy okazji wykopując całą taczkę tojeści orszelinowej, z której zrobiłam dwa poletka na dolnej łące. I podzieliłam wielką kępę irysów syberyjskich, którym też znalazłam nowe miejscówki. I nawet zdjęć nie zrobiłam, bo musieliśmy wracać.
Teraz majówka, więc znowu coś podziałam jak pewnie większość z nas.