Wstawiam fotki z niedzielnej wizyty u Agi.
Pogoda była okropna (pizgało złem), ale w doborowym towarzystwie nie zwraca się uwagi na takie drobne niedogodności.
Po wierzbach widać jak u nas wieje
pierwszy raz tyloma kwiatuszkami( rok temu były chyba dwa) kwitnie magnolia nn na którą czekałam z 10 lat bo była z siewek.
całkiem fajna bo mix gwieździstej z taką o większych kwiatkach w kolorze krem wpadający w żółty, cudnie pachnąca
Pisałam u Ani, że pomidory trochę za szybko rosną… już by chciały do ziemi. W przyszłym roku muszę wytrzymać do standardowego terminu, bo nie ma co kisić takich dużych pomidorów w domu. Przesadziłam te najwyższe do 2l doniczek.
Przyszedł mi dziś sprzęcik Nie jest to szczyt marzeń, ale miskanty rozdrabnia z krótkimi przerwami na odblokowywanie wylotu, w którym blokują się liście.
Jako ściółka pod pomidory akurat się przyda.
A badyle z hortek przerabia na wióry. Do kompostownika jak znalazł
Godzinka po pracy. Spacer z psem bo młoda na wyjeździe. I trochę pielenia w warzywniku. Posiałam po dwa rzędy kolorowych buraczków i koperku. Jutro może wysadzę cebulę z dymki bo mam ich mnóstwo.
Za tydzień polowa kwietnia, sprawdzę długoterminową prognozę bo chciałabym przynajmniej te duże pomidory wyeksmitować do tunelu .
Znalazłam pudełko mrożonych borówek w zamrażarce więc pierogi