Matko, jak ja się dzisiaj natyrałam. I czy coś widać? Patrzam, patrzam i nic się przecież nie zmieniło. Chociaż rabaty przy stodołach wypielone, kanciki zrobione. Płotki wstawione i słoneczniki wysiane.
Kabelek od aparatu zdechł. Zdjęć aktualnych nie będzie.
Posiłkuję się tym, co mam na kompie wgrane.
a to mój Szarek, typowy dachowiec, włóczykij straszny