a nie, na zakonczenie wycieczki byla rewelacyjna niespodzianka
jakis kilometr przed naszym domem dostrzeglam nad rzeczka (ktora przeplywa tez przez nasz ogrod) czarnego bociana. Az zawrocilismy auto i udalo sie jeszcze raz na niego popatzec ale fotki niestety nie udalo sie zrobic. Moze jeszcze sie spotkamy...