Po roku 2000 na działkę wjechała koparka i zaczęła się budowa domku. Za domem rosły już pierwsze sosny, a co roku sukcesywnie dosadzane były świerki, jodły, tuje i inne mniejszości krzewinkowo-bylinowe, a mama Halina upiększała rabaty aksamitkami, bratkami i innymi kwiatuchami

.
Sosny i brzozy samosiejki wykopane zostały z nieużytków rolnych, świerki i tuje przywiezione były ze szkółek lubelskich, a jodły kalifornijskie ze szkółki lubartowskiej.
Tak wyglądał przód działki:
Siostra cioteczna Aga dzielnie pomagała przy rozładunku piachu z przyczepki.