Czasami ratowanie albo litość nad prawie uschniętych roślin przynosi efekty
Dwa lata temu płakałam, że po zimie szlag trafił moje śliczne wrzośce i wrzosy. Z tyłu ogrodu przeryłam, przeorganizowałam całą rabatę, wywaliłam i wrzosy i wrzośce. Z przodu jakoś tak mnie skrupuły wzięły i pomimo tego, że na reprezentacyjnym miejscu a widok był mało atrakcyjny to jednak tylko poobcinałam a kawałek żyjący zostawiłam.
Minęło dwa lata i się odrodziły jak feniks z popiołów
Wiosna 2016 były pięknie
2017 przemarznięte suche krzaki
Z 2018 roku nawet nie mam fotek podejrzewam, że nie bardzo było co fotografować
A w tym roku, proszę bardzo z zabiedzonego kawałeczka rozrosły się znowu i kwitną