Nie ma co podziwiać, działka kupiona zimą i niewiele prac zostało wykonanych.
Po prostu brak czasu, brak rąk , brak właściwych funduszy jakie chcialoby się
Ale marzenia i plany są
Dobrze byłoby ,żeby te4 marzenia się spełniły.
Przekopałam w poniedziałek cztery rododendrony z dość dużą bryłą korzeniową.
Napoiłam ich wcześniej i pewnie jeszcze trzeba zadbać o wilgoć.
Okryłam liśćmi dębowymi.
Mam jeszcze dwie azalie do przesadzenia ale się boje teraz,
Przesadzić wczesną wiosną czy po kwitnieniu?.
a zabrałam się do domowych wyrobów i szyneczka z łopatki bez wędzenia wyszła wspaniała.
mięcho marnowane i parzone w torebkach do pieczenia.
Z prac jestem dumna ale muszę odpocząć przed następnym maratonem ...
Póki co zaczynam zbierać świąteczne gadżety do salonu Mam zamiar mieć tam cudownie świąteczny wystój
Albo zrobię na mniej obsługowe, ale się poddam.. nie mam wyjścia .. wiec coraz mniej sentymentów
Jak świerki urosną i zrobią zieloną ścianę to będzie super.. na razie udaję że sąsiednich domów nie widzę. Ale za 3 lata będzie zielono Najgorzej, że pasuje wywalić drugą porcję chorych jodeł .. wiec w nowym miejscu się odsłoni
Żałuję, że nie wywaliliśmy wszystkiego jak była możliwość zgodna z prawem.. 5 lat by się przebiedowało i byłyby równe.. i bałagan za jednym zamachem.. Ale i tak nie było za co kupić nowych werków i nie było siły na wydarcie jodeł.. to mordęga.. i w dodatku nie było gdzie dać tego drzewa po ścięciu. To były ogromne ilości..
Nie pielone wogle w tym roku nigdzie. Tam gdzie ręką sięgnęłam idąc po ogrodzie.. tam gdzie nie sięgałam maskara.
Chabazie nie ścięte i zwykle nie ścinam, dopiero na wiosnę.. chyba że wygląda już tragicznie.. w tym roku tylko mega tragiczne wycięłam..dla wiekszości będzie to mega mega mega tragiczne A i tak się uzbierało tego więcej niż ustawa przywiduje..
Liście w większości z trawnika ogarnięte, a reszta robi za ściółkę
Więcej nie zdążę już nic zrobić.. w weekend mam wnuki (obiecałam kino i takie tam) i jak zwykle parę rzeczy do nagonienia w pracy, a potem zapowiadają zimę..
Zadołuję tylko rdesty.. i trawnik może przy wnukach skoszę..
Jesień była piękna tego roku... mogłaby tak jeszcze pobyć do Bożego Narodzenia
Ta kocimiętka jeszcze nigdzie mi się nie wysiała, za to inne owszem.. i wszędzie..
Wykopałam sama, bo sam w pracy do późna.. i nie ma wyjścia.. jeszcze jak zdążę i pogoda pozwoli to trochę pociapię..
np po cholerę mi ten poczochraniec?? Ładna rabatka wyjdzie, jedno z nielicznych miejsc słonecznych.. Nie mam kiedy przycinać i potem taki strach na wróble stoi..
Letnie zestawienie rozchodników z różami dla Sylwi
Do czerwonych róż można by ciemne rozchodniki
Tylko takie zdjęcia znalazłam ale mam w kilku miejscach rozchodniki koło róż.
Muszelko oni wszyscy wiedzą o problemie z dzikami. To trochę sytuacja bez wyjścia, bo odstrzału zrobić nie mogą, za blisko posesji.
Truć nie, bo niehumanitarne.
A dziki sobie buszują i wszyscy udają, że nie ma problemu. Będzie dopiero wtedy jak komuś zrobią krzywdę, taka wataha może napędzić niezłego stracha, stratować albo nawet zabić. Szczególnie, że one wcale się nie boją. Mojego Teścia goniły na własnym podwórku ledwo uciekł na taras.
Ale ten widok zdewastowanego ogrodu prawie go zabił, biedak ma chore serce.
Właśnie czeka na "bajpasy" w klinice, a takie wizyty dzików mu nie pomagają...