to jest argumentacja zrozumiała dla przeciętnego amatora.
Dziękuję bardzo Danusiu
Dziękuję Zbyszku za tak duże zaangażowanie, jestem Ci wdzięczna za nie.
Myślę, że te cenne uwagi przydadzą się nie tylko mojej skromnej osobie, ale również całej rzeszy innych, którzy teraz namiętnie sadzą hortensje mając później w/w dylematy .
Pozdrawiam serdecznie
Jest sporo sposobów, mozna zastosować te same tricki jak w układach z astrami. Popatrz na zdjęcia w galerii ale na pewno zastosuj trawy, dużo traw, ukryją brzydkie "doły" w chryzantemach. To sadzenie rządkami tutaj akurat nie jest najlepszym wyborem No i turzyce są za niskie. Może inne np. miskanty Morning Light?
Basiu, dom tonący w zieleni potrzebuje na pewno dużych drzew, trzeba go wtopić w korony drzew. Nie bój się sadzić, te rabaty małe przy domu nie mają aż tak do tego celu znaczenia, bo na nich dużych drzew nie posadzisz. A więc kup jakieś ulubione drzewa i obsadzaj boki ogrodu.
Sadzenie iglaczków a szczególnie jednej sosny nie da oczekiwanego efektu.
Gdybym miała robić ten ogród, przerobiłabym kostkę trochę inaczej.
Tutaj potrzebujesz dużo mniej gatunków niż wymieniłaś. Moje kolory przejaskrawione, ale mniej więcej tak:
- drzewo kolumnowe na tle szerszej ściany. Następnie dwa jednakowe drzewka ale o pieńkach różnej wysokości.
Z okien wywal skrzynki, a zamiast poczochrańca postaw solidną donicę na podeście.
Obkupiona jestem, mam trzy wielkie pudła z lat ubiegłych i ciągle jestem niezdecydowana na to, z czego podkład, czy jak od lat żywy, czy taki, że wianek da się przechować na następne lata albo na pamiątkę
W zanadrzu mam całkiem nowy, gotowy wianek (może być sam albo z dodatkami) - jest dość awangardowy...hmmm chyba w kuchni zawiśnie
tak wyglądają hortensje w pierwszym roku po przycięciu w dobrej glebie i z wodą w korzeniach (nie mam na myśli suchego stanowiska, gdzie nie będą miały siły odbić).
Chodzi o to, że one nisko wypuszczają masę pędów i powstaje po prostu "kula". Trwa to dwa miesiące a nie kilka sezonów
Nie będzie dawała satysfakcji bo zioła będą brązowiały, gniły z powodu braku światła. Możesz mieć marketową bazylię, oregano, melisę (krótko, dwa tygodnie)- ja mam liście laurowe w ciemnej kuchni (dają radę), ale to wszystko tylko namiastka ogródka ziołowego. On powinien mieć słońce i pachnieć olejkami eterycznymi jakie są na maksa na słońcu.
To jakbyś chciała uprawiać palmy pod kołem podbiegunowym.
Problem właśnie w tym, że mieszkam teraz w kamienicy, gdzie część mieszkańców nie ma balkonu, a w moim rodzinnym domu mieliśmy nawet warzywniak i szklarnię. Nie ma też szerokiego parapetu, żeby wystawić chociaż doniczkę. Obawiam się, że mogłaby spaść, a z kolei ściana budynku jest zniszczona więc żadne uchwyty nie wchodzą w grę.
Czyli podsumowując uprawa ziół w domu nie będzie dawała fajnych zbiorów?