Ewa (ewsyg) lubię wycieczki ogrodowe. W Przypkach nie byłam juz kilka lat, pewnie wszystko się rozrosło. Rób zdjęcia i pokaż.
Elisko, cała przyjemność po mojej stronie

. Bardzo miło się z wami rozmawiało, jak zwykle zresztą. Podziwiam dostany od ciebie rozchodnik, póki co wstawiłam do doniczki żeby móc się na niego często gapić przechodząc z tarasu do ogrodu.
Mirka no cóż, jak się dysponuje taką niewielka powierzchnią ogrodu to trzeba kombinować żeby zmieścić zbiór roślin zgromadzony w ciągu 30 lat w dwóch ogrodach i na jednym balkonie

. Małych roslin, bylin się nie boję poza takimi które tworzą duże zbite kępy jak np. irysy syberyjskie, astry jesienne. Gorsza sprawa z drzewami, krzewami. Tu już mam coraz większego stracha ze względu na galopujący pesel i problemy z kręgosłupem i stawami. Pewnie trzeba będzie się wspomóc jakąś siłą najemną. M do wpuszczenia w mój gąszcz raczej się nie nadaje chociaż się człeczyna stara

.
Ta roślina o której piszesz to serduszka, sama ją tam posadziłam. Sugerowałam się serduszką z domu rodzinnego która rosła w podobnych warunkach przez wiele lat.
Basiu, ja jestem z pokolenia "kolekcjonerów", tak u wielu się zaczynała pasja ogrodnicza. Do takiego poziomu jak np. Vita nie doszłam ale mam spore osiągnięcia

. Cyklamenom daj czas, podsyp im ciut dolomitu od czasu do czasu. Moim najbardziej dokuczają własne koty. Gdyby nie one to już na pewno miałabym spore okazy.
Sylwia, białe floksy u Kasi faktycznie robiły wrażenie, olbrzymie kępy.
Ewa, tak wyszło głównie z powodu zawirowań pogodowych i mojego strachu że w ogrodzie już nie będzie się czym pochwalić. Ale to chyba nie ostatni sezon, tworzymy już zżytą grupę ogrodowiskową, będzie niejedna okazja i pasujące większości chętnych terminy.
Strasznie od pewnego czasu się rozpisuję

. Staram się streszczać ale jakoś kiepsko mi to wychodzi

.