A ja myślę że nie "jest" a powinna być. Odległość "jest" taka w jakiej je posadzisz a winna być taka, żeby sosny rosły swobodnie. 3-4 metry to zdecydowanie za mało.
Sosna to nie jest drzewo do małego ogrodu, zwłaszcza zwykła. Nic pod nią nie urośnie.
Trawa całe życie nie będzie ciągle zielona, przecież to żywa roślina a nie plastik. Od jej pielęgnacji zależy efekt trawka, ale zawsze będzie coś w środku murawy brązowe
Na wiosnę będzie jeszcze gorzej, wtedy złapiesz się za głowę. Ale tak jest, więc nie rozpaczaj nad tym tyrawnmikiem, wygląda bardzo ok i nie ma nad czym się martwić.
Jeśli chcesz pomóc, zrób "czesanie" trawnika grabiami, ale lepiej zrób maszyną wertykulację i zagrab oraz zbierz te martwe źdźbła, martwe bo obumierają i to jest normalny proces.
Po wertykulacji trawnik odżyje w sensie, że nie będzie tyle filcu. Nawożenia już nie rób teraz, jest za późno.
Kora niech sobie leży na własnej pryzmie i się kompostuje, nie mieszaj z innym kompostem. Sonka ma rację co do tego, że będzie do wrzosowatych.
Z tą pleśnią to przesadziłeś, to nic szkodliwego dla kory nie było, bo to grzyby rozkładające korę. Nie trzeba tego przebierać ani się tym przejmować, a raczej cieszyć, że kora się rozkłada.
Nie jest to ryzyko. One są takie wypasiona bo rosły w gruncie, gdzie miały lepsze warunki niż w doniczkach.
Czy się przyjmą zależy od szkółkarza, jak je prowadził w szkółce i jak je wykopał. Tego nie wiem, ale ja sadzę o tej porze iglaki kopane owinięte jutą, Pod jutą druty albo nic.
Bez nawozu, sam Topsin. Za późno na nawożenie, mróz będzie już.
Nigdy nie używam nawozów na 100 czy cały sezon. Jeśli nawozisz to systematycznie i widzisz jak rośnie.
Nie ma co się martwić, teraz to i tak koniec sezonu. Na wiosnę dobra wertykulacja, posypanie ziemią żyzną, dosiewka w razie czego i woda. Ciepło przyjdzie, po kłopotach nie będzie śladu.
No to się dogadałyśmy
Że miałaś Royal Burgundy to wiem, bo czytałam wszystkie Twoje wątki I pamiętałam, że wyrzuciłaś. Dlatego zdziwiłam się, że "masz" Myślałam, że gdzieś przesadziłaś, ale tego też nie kojarzyłam. Ech, te Twoje rewolucje... Wiesz, jakiego drzewa mi brakuje u Ciebie, a które pięknie się prezentowało? Limonkowego przy lustrze /przy oczku wodnym/. Miało taki cudny malowniczy pokrój. To był chyba buk aurea pendula, który szybko padł.