Ewo, myślę sobie o Twoim powyższym wpisie. Tak to jakoś jest z naszymi ogrodami, są i stają się.
Tobie dedykuję poniższe kadry i relację z ogrodu w Moorriem - Garten Moorriem Albrechta i Ute Ziburski.
Ten ogród i spotkanie z jego właścicielem było dla mnie dużym przeżyciem.
Powitał nas właściciel w pustej jeszcze ogrodowej "recepcji". Recepcja ta to stara i przaśnie pusta stodoła z gniazdem jaskółczym, wysokimi małymi oknami i 2 książkami na ladzie oraz przewodnikiem po ogrodzie.
Dom ma 300 lat, ogród 60 arów, zagospodarowywany od 2006 (jeśli dobrze pamiętam).
Okazało się, że w Gardens Illustrated 07/2018 (który czekał na mnie w domu) był artykuł o tym ogrodzie.
A książka, której jest autorem, to analiza mód ogrodowych i stylów ogrodów wiejskich w krajach niemieckojęzycznych na przykładzie wybranych ogrodów.
I tak choć dziewczyny poszły już zwiedzać i czas drogi powrotnej do domu naglił, jak wrośnięta w klepisko stodoły stałam, słuchałam i rozmawiałam z tym panem jak z dobrym ogrodowym znajomym.
I jeszcze "odkopane fotki" sprzed dwóch tygodni. Sobotnie przeróbki na rabacie wzdłuż ścieżki do huśtawki. Posadziłam rozchodniki, wilczomlecze, rozplenice żółte, trawki, które tam rosły zostały, ale w mniejszej ilości. Dołożę jeszcze szałwie i czyśca.
I kupiłam cebulki irysów żyłkowanych na ta rabatę.
Murki, zawsze były moim ogrodowym marzeniem. Bardzo chciałam, żeby rośliny które wsadzę rosły na różnych poziomach.
Za wianek bardzo dziękuję......
Pozdrawiam.....