Pragnę zauważyć, że zamiast czasochłonnego psa można mieć kota. Też zwierzątko, z całym dobrodziejstwem inwentarza. I na całe kocie życie.
Ogrody mają różne oblicza. Nie muszą nam się podobać, byle podobały się ich właścicielom.
Nie dyskutuję o estetyce czy szkodliwości maty, chodziło mi o prawo decydowania o macie.
O tolerancję dla odmienności innych, w każdym aspekcie. Także gustów ogrodowych i sposobów na życie.
Pokaźe, nawet sfociłam celowo, bo wg mnie to wydarzenie ogrodnicze
Ale, ze chusteczka taka pojemna
Wiesz, sadzimy...nie liczymy, ktos zacznie i mamy niespodzianki
Super Tereniu
Ten wątek jest często kontrowersyjny, bo ja to się mówi "o gustach się nie dyskutuje". Dotyczy jednak ogrodów, a nijak czegoś, co jest wyłożone folią i nakryte "grubą warstwą igliwa" i czegoś tam jeszcze, ogrodem nazwać nie można. Nie ma to nic wspólnego z gustem. O wielu lat zajmuję się ogrodami (zawodowo ponad 20 lat i nigdy nie zastosowałem włókniny) i klientom, którzy chcą mieć w ogrodzie włókninę, od razu radzę przeprowadzić się do bloku, bo ogrodu to oni mieć nie chcą. Mieszkam w terenie górzystym i widok skarp wyłożonych plastikiem jest niestety częsty. Nie trafia do mnie argument o braku czasu. Z ogrodem jest jak z psem - decydujesz się, to z całym dobrodziejstwem inwentarza.
Zakładamy ogrody dla siebie, nie możemy jednak zapominać że nie jesteśmy na Ziemi sami...
Tomek
O la, la! Ale widoki! Brawo, Mirelko!
Ależ się musiałam nacofać, żeby te ogólności zobaczyć. Jak można tyle postów produkować, ja się pytam? Wracam do podziwiania.
edit: i magnolia żółta śliczna, i donice masz pięknie ukwiecone.
Też kocham niebieskości. Nie wiedziałam o tym, do czasu aż przez przypadek zawitały do mojego ogrodu powojniki bylinowe niebieskie. Teraz chcę coraz więcej niebieskości. W tym roku posadziłam bylinowe powojniki Little Artist. Są cudowne - Magnolia je ma.
NA kwitnienie kamasji czekam z niecierpliwością. W ub. roku nie poszalały, mam nadzieję, że teraz pokażą, co potrafią.
Nie wiem, kiedy należy je wykopywać. Pewnie jak liście podeschną, ale nie uschną całkowicie.
Też przesadzam cebulowe w fazie kwitnienia. A w niedzielę dziewczyny dostały do posadzenia szafirki które ledwie kwitnienie zaczynały. Ciut były zaskoczone, że to też dobra pora
A, zapomniałam. Przyjeżdzaj, ruszają właśnie. Możesz dostać tyle, ile samochód udźwignie
Bardzo się cieszę, Irenko A to drugie to - o ile pamiętam - zawilce.
Macham wszystkim dziękując za odwiedziny i idę do Was. Tesiskam
W realu "te inne wspaniałości" już nie tak godne podziwiania, prawda?
Dla niewtajemniczonych - w niedzielę Marzena była w moim ogrodzie i miała sposobność zobaczyć na własne oczy mój pożałowania godny trawnik. Spaliłam go nawozem. Brawo ja.
Mirelko, "przewidziałam", bo przez te kilka lat na O. zaobserwowałam zachowania nowych Forumowiczów i w zasadzie w każdym niemal przypadku wszyscy chcą wszystko robić szybko, zanim tak naprawdę wiedzą, co w ogrodzie naprawdę chcą mieć.
Też strasznie się cieszę, że skalniaczek zniknął - też go nie lubiłam. Zajrzę do Ciebie, w pierwszej kolejności, jak skończę odpowiadać.
"Pojawiłaś" to bardzo adekwatne określenie. Czasem się pojawiam. I znikam.
Bardzo je lubię, Jolu. Niestety - już przekwitają i pojawiają się ślicznie błyszczące listeczki.
Kępy są wielkie, bo kupiłam już wielkie kępy (kilka lat temu na Broniszach). Tę zieloną podzieliłam i to był dobry pomysł, bo mam już kilka dużych kępek. A czerwony nadal w wielgachnej kępie. Podzielę go w tym roku. Co im daję? Jak mam dolomit, to dolomit, ale głównie popiół i skorupki z jajek.
Marysiu patyki już rozdane niestety. Ale zapraszam w przyszłym roku. Jeśli do tego czasu jeszcze ich mieć nie będziesz.
A teraz idę obejrzec twoje włości.
Tess, w ogrodzie kocham niebieskości A cebulice i szafirki wspaniale się uzupełniają. No i kamasje za chwilę... mam je dzięki Tobie drugi sezon. Już się namnożyły nieco i dobrze, bo potrzebuję na następną rabatę. Wiesz może, kiedy je wykopać? Inne cebulowe przenoszę w każdym terminie, a kamasji nie ruszam