Posadziłam judaszowca, kupiłam go za nieco ponad 200 zł, dzisiaj widziałam w szkółce ciut wyższego za ponad 400 zł. Heptacodium się szykuje do kwitnienia.
Grujecznik też posadzony i przy okazji przestawiłam oczko na brzeg rabaty, zdjęcie trochę dziwne ale nie mam innego. Mam nadzieję, że grujecznik będzie pachniał, słabo go widać, to ten z niebieską metką Zamiast tych krzewuszek pd oknem posadziłabym coś innego, chodzą mi po głowie miniaturowe hortensje połączone z hakone.
I kilka pstryków z ostatnich dni. Dokarmiam już sikorki bo głodne zaglądały do karmników.
Czy możecie mi podpowiedzieć co trapi moje jabłonie Ola? Już drugi rok z rzędu chorują, czy to jakiś grzyb? Jak zapobiegać? Jest sierpień a one już łyse
Lady of Shallot nie przestaje mnie zachwycać, teraz ma piękny koralowy kolor. Oszałamiająca jest. Zakwitł mi też floks z nasionek i o dziwo chyba doczekam ostróżeczki.
Dawno frontu nie było, tutaj też planuję zmiany, przede wszystkim wykopię bodziszki bo zajmują za dużo miejsca i teraz już niespecjalnie wyglądają. Dostałam od znajomej z insta mnóstwo roślin, min wielosiły i zamierzam je tam posadzić.
Byłam rano w szkółce i kupiłam sobie dwa zawilce różowe do posadzenia przy hortensjach i były piękne klony strzępiastokore no ale cena ponad 1000 zł. Widziałabym go u siebie na rabacie gdzie teraz rośnie buczek.
Wiem, że już tęsknisz za inną formą ogrodu, ale ten Twój obecny wygląda zjawiskowo!!
A ten zakątek z ławeczką petarda, ale dla mnie taka doskonała perfekcja nie do osiągnięcia
Jakie fajne jeżyki i jaki domek im stworzyłaś lubię te Twoje pomysły, masz twórczy stosunek do ogrodu i zupełnie nie konwencjonalny
A różowe jeżówki jak fajnie współgrają z ogórecznikiem, wiedziały same, że będą pasować do siebie
Mam już 5 rzędów passat. Wypadało by jeszcze zrobić 3-4, żeby na zimę starczyło.
Większość gruntowych sadzona była jako totalne biedaki sposobem na pętelkę (oberwane liście i zawinięta łodyga) 5 czerwca. W maju miałam trudniejszy czas i zupełnie zatraciłam chęci do opieki nad pomidorami, ich hartowaniem, wietrzeniem. Bez hartowania w odpowiednim czasie urosły bardzo wyciągnięte. Nawet do męża powiedziałam by wyrzucił wszystkie sadzonki. Kto mnie już trochę zna to wie, że największą frajdę w uprawie warzyw sprawiają mi właśnie pomidory. Dopiero pózniej wróciły siły do sadzenia i dalszej pielęgnacji.
Z mniej dobrych informacji - po ostatnich burzach dotarła i do mnie zaraza w pomidorach gruntowych. W tunelu brak oznak chorobowych. Profilaktycznie przerzedziłam im sporo liści dla lepszego przewiewu. W gruncie w tym roku zrobiłam błąd w postaci zbyt gęstego sadzenia (upychałam biedaki na siłę) oraz nieobcinania liści przez długi czas.
Tutaj widać jak wyglada ZZ na liściu, łodydze i pomidorze.
Zebraliśmy to co się dalo do powolnego dojrzenia.
Tunel w trakcie czystki liściowej, skończyłam jak się robiło już ciemno.
P.S. Widac też ubytek/opadnięcie kompostu po sezonie. Było niemal równo z górną krawędzią.