Lilie owszem będą niebawem, ale chyba muszę jakoś podwiązać bo się pokładają.
Luiski rano dają niezły zapach...wieczorem jakby mniej.
Jeszcze nie wszystkie zakwitły, a pierwsze już przekwitają. Na tarasie mam takie towarzystwo
Jolu u mnie w tamtym roku miały gniazdo w ziemi przy stawie. W tym latają w stronę wielkiego kasztana rosnącego przy domu na miedzy.
Wygląda na to, że metasekwoją przemarzły czubki w zależności ile wystawały nad wał- reszta zdrowa... na razie. Obserwuję.
Co do pułapek na ja muszę jakąś obcykać na turkucia bo niestety mam przy stawia.
Ja niestety Gosiu z takich gości też się nie cieszę.
Z szerszeni Anitko ja też się nie cieszę, natomiast z boćka bardzo. Tym bardziej że mało płochliwy. Boi się tylko jak z jakąś maszyną latam.
Z metasekwoją mam pewne podejrzenia, Mariusz trochę podpowiedział. Będę obserwować, zobaczymy.
Musiałam sobie tą ogrodnice wygooglować bo nigdy jej nie widziałam.
Chociaż nie wykluczone że to właśnie ona wygryza mi dziury w liściach.
Nie dziwię się że roślinki troszeczkę się pogubiły w tym roku praktycznie nie było wiosny.
Niektóre piwonie też mam jeszcze w pąkach, inne już kończą kwitnienie.
Dziś miałyśmy spotkanie siostrzane u Ani w ogrodzie, pachnąco, pięknie kolorowo, mnóstwo bzyków, biżuterii, woda szumi w ciurkadełku, szwagier zdolniacha -sami zobaczcie.
Gosiu, stanowczo za krótko kwitną, deszcz jeszcze skróci kwitnienie.
to życiowa ironia losu.
Cały czas było bez deszczu, jak rozkładają się płatki moment ulewy załatwił.