No właśnie, jak? A mam chrapkę jeszcze na Louise Odier.
Piwonie pierwszy raz zakwitły ( u mnie, bo przywiozłam małą sadzonkę z rodzinnego domu) i cieszę się tym faktem ogromnie. Z białym płotkiem im do twarzy
Gosiu, kosmosy kupiłam. Chciałam ożywić moje zielone rabaty. Teraz niech się rozsiewa. Gazanii ostatnio nie kupuję,choć świetnie się rozsiewała i nowe sadzonki szybko zakwitały. Coraz ciaśniej u mnie...
Dzięki Jolu, brakuje zimozielonych ale nie ma na nie miejsca. Za to teraz jest bujnie i już prawie sąsiada nie widać
Taki bukiecik mam w domu. Nie lubię kwitnących funkii (oprócz tych miniaturowych)
Ale śliczne masz gozdziki
U Ciebie piwonie kwitną, a potem róże. U mnie się wszystko poplątało. Piwonie w pąkach, róże zaczynają, a razem z nimi ogrodnica niszczylistka, która tradycyjnie żeruje na Rapshody in blue. jak tak dalej pójdzie, to chyba ją wyeksmituję, bo to żadna frajda co roku przez kilka tygodni obierać ją z robactwa.
Trzy lata powiadasz !?!
Aż niewiarygodne !!!
Czarodziejską rękę do roślin musisz mieć w takim razie, bo zwyczajnemu człowiekowi taki busz jaki masz teraz to nie urośnie