Wykopałam kilka sztuk i teraz się zastanawiam czy jest sens je ratować, czy też szkoda czasu i trzeba je wyrzucić . Mam ich sporo i większość niestety wygląda podobnie
Trochę mi szkoda, bo zupełnie zdemolowany mam front przed wejściem do domu.
A jesli trzeba wyrzucić, to jak postąpić z ziemią, gdzie rosły
Ruszyły hortensje i kosodrzewina Pumilio. Niedługo trzeba będzie uszczykiwać im świeczki, żeby się ładnie zagęściły.
Z miniaturowych narcyzów w niektórych miejscach nie było żadnego pożytku. Podmarzły. Nieźle zapowiadają się czosnki i piwonie. Na modernizowanej rabacie podokiennej wsadziłam jesienią świdośliwę. Sadzonka była mizerna i długo musiałabym czekać na spodziewany efekt. Dzisiaj dokupiłam większy egzemplarz i posadziłam obie do jednego dołka.
Wciąż nie mam dobrej opinii o azaliach japońskich. Nie wiem, czy kiedykolwiek zakwitną. Klon pensylwański przezimował bez szwanku.
Pogoda wciąż słoneczna. Można przysiąść na tarasie i cieszyć oko tym, co rośnie.
Rozplenice jeszcze śpią. Ale dzisiaj zauważyłam, że budzi się hakone.
Te drobne kolorystyczne wypierdki pozwalają cieszyć się wiosną. Na duże gabaryty trzeba poczekać.
Dziś piękna pogoda więc obdziabałam całą bylinową.
Wypieliłam i wzruszyłam ziemię, dzięki temu resztki liści poszły głębiej i sobie tam zgniją. Jest trochę strat przez mróz, krety, nornicę... niedługo okaże się jak dużo..