Kamilko, aura wymusiła niejako ogarnianie wnętrz. Okna umyte.
Na zewnątrz mroźno, buro i nieprzyjemnie. Na drogach koszmar.Lód i zero piaskarek. Nadszarpnięte nerwy można ukoić obserwacją skrzydlatej braci.
Sikorki zniknęły. Pojawiły się szczygły i szpaki. Tylko te pierwsze dały się sfotografować.
Kwiczoły delektują się jabłkami. Ten drugi to prawdopodobnie dzwoniec.
A jutro znowu ma padać białe...